Twardy Brexit uderzy we wszystkich! Oberwie się też Polsce!

  • 12.08.2019, 14:39
  • Brexit Standard
1755127165_kuczynski_brexit_1_s.mp4
loadingŁaduję odtwarzacz...
– Nie wiadomo, czy będzie twardy Brexit, bo jeszcze jest wiele rzeczy po drodze. Parlament brytyjski się nie zmienił, wyborów nie było, a on jest bardzo przeciwny twardemu Brexitowi, więc niewykluczone, że to Boris Johnson za parę miesięcy pożegna się ze stanowiskiem – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Piotr Kuczyński, analityk rynków finansowych.

– Gdyby jednak doszło do Brexitu bez umowy, to mielibyśmy małą, chwilową katastrofę, szczególnie dla gospodarki brytyjskiej. Unia Europejska, która jest w fatalnym stanie, bo dane makroekonomiczne są najgorsze od 6–7 lat, też by oberwała, a przy okazji Polska. Byłoby wyraźne spowolnienie wzrostu – mówi Kuczyński.

Boris Johnson, były burmistrz Londynu i poplecznik Brexitu podczas kampanii przedreferendalnej w 2016 roku, został wybrany na premiera Wielkiej Brytanii głosami 92 tys., czyli około dwóch trzecich członków partii konserwatywnej. Od początku pełnienia swojej funkcji, czyli od 24 lipca, zapowiada, że 31 października 2019 roku jego kraj opuści Unię Europejską bez względu na to, czy uda się zawrzeć satysfakcjonującą obie strony umowę.

– Nie ma możliwości, żeby do 31 października wynegocjować nowe warunki z wielu powodów. Unia Europejska nie powinna się na to zgodzić, bo następne w kolejce mogłyby być Włochy, a wtedy to byłby już koniec nie tylko strefy euro, lecz także całej Unii Europejskiej – tłumaczy Piotr Kuczyński – Po drugie, ta umowa jest tak skomplikowana, że nowe warunki negocjować trzeba byłoby przez wiele miesięcy.

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej bez zawierania nowej umowy handlowej może kosztować unijnych eksporterów 31 mld funtów (35 mld euro), a brytyjskich – 27 mld funtów (30,5 mld euro) – szacuje firma Oliver Wyman i Clifford Chance. Tymczasem gospodarka strefy euro spowalnia – w II kwartale 2019 roku wzrosła ona jedynie o 0,2 proc. wobec I kwartału, czyli o połowę wolniej niż w poprzednich trzech miesiącach. Rok do roku wzrost wyniósł 1,1 proc., a w całej Unii Europejskiej – 1,3 proc.

Bank Anglii obniżył prognozy wzrostu PKB dla Wielkiej Brytanii do 1,3 proc. w tym i przyszłym roku zamiast odpowiednio 1,5 i 1,6 proc. prognozowanych wcześniej. Nie wyklucza również recesji, a jej ryzyko ocenia na 33 proc. To wszystko dotyczy jednak miękkiego Brexitu, czyli podpisania umowy. W przypadku jej braku sytuacja będzie znacznie gorsza, ale bank nie podjął się oszacowania skali tego pogorszenia ze względu na stopień skomplikowania wszystkich czynników oddziałujących na stan gospodarki.

– Nikt nie wie, jak to się skończy. Boris Johnson potrafi bardzo szybko zmieniać zdanie. Wytarguje jakieś drobniusieńkie ustępstwa obok umowy i powie, że to są nowe warunki i wszyscy będą zachwyceni, że zaakceptowano coś, co pozwoli ocalić twarz jednej i drugiej stronie. To w tej chwili wydaje się być najbardziej prawdopodobne – uważa Kuczyński – Samo wyjście Wielkiej Brytanii nic nie oznacza, bo wszyscy już to zaakceptowaliśmy. Jest bardzo mało prawdopodobne, chociaż również niewykluczone, że będzie jeszcze jedno referendum.

Po wyborze Borisa Johnsona funt brytyjski osłabił się z 1,25 do 1,21–1,22 dolara amerykańskiego. To najniższy poziom od połowy lat 80. XX wieku. W wypadku twardego Brexitu nastąpiłoby dalsze osłabienie brytyjskiej waluty. Spadła też wartość złotego, który jest już wart mniej niż 0,26 dolara, a to najniższy poziom od ponad dwóch lat.

– Wyjście bez umowy oznacza, że rykoszetem oberwałaby także polska gospodarka. Złoty już w tej chwili cierpi z tego powodu, choć przede wszystkim dlatego, że dolar się umacnia na świecie, co pogrąża euro, a przy okazji ciągnie złotego. Ale twardy rozwód też by w złotego uderzył – przekonuje Piotr Kuczyński.

Brexit Standard

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Pogo
Pogo 12.08.2019, 23:40
Nie chcę przypominać panu K co pan mówił przed referendum w 2016 roku, podobnie jak przed wyborem pana Trumpa. Nie lubi pan moich komentarzy. Wszystkie bardzo szybko znikały z sieci. "Wielki Mag" dobre określenie lecz nie ma pan żadnego wyczucia sytuacji i czasu. Szczególnie jeśli chodzi o nastroje społeczne w UK. BREXIT będzie i to w tej twardej formie. Jeśli nawet Boris Johnson zostanie zablokowany w tej sprawie w październiku, to i tak do niego dojdzie. I będzie to dużo bardziej bolesna dla UE jego odmiana, bo przeprowadzana w oparciu o poparcie BREXIT PARTY a także odłamów byłej partii Farage'a , które wymuszą dużo bardziej radykalne posunięcia. Może więc pora zejść na ziemię także i w kwestii strat jakie ma ponieść gospodarka brytyjska. Może lepiej zadać pytanie co zrobią rządy Niemiec, Polski czy Francji gdy ich obywatele wyjdą na ulicę pytając, czemu nie dogadały się z UK. Czemu nie zawarły umowy korzystnej dla obu stron, ale chciały ukarać UK i do tego bezkarnie przez kolejne lata "doić" z niej ile się da. Czemu skutkiem takiej polityki dziś to obywatele Unii tracą miejsca pracy, ich farmerzy muszą na gwałt szukać nowych rynków zbytu a producenci płakać nad wprowadzonymi cłami. Z drugiej strony co odpowiedzą swej opozycji gdy okaże się że skutkiem głupiej unijnej polityki Unia wejdzie na "wojenną handlową ścieżkę"z Ameryką a tych którzy mieli być przegrani, te sankcje nie dotkną, przeciwnie otrzymają przywileje także po to, by Ameryka mogła pokazać Unii miejsce w szeregu. Więc proponuję zejść na ziemię i bardziej realnie przyjrzeć się problemowi. BREXIT ma być nie tylko rozstaniem z Unią, która nigdy nie była tu najlepiej postrzegana i nic tu nie pomogą pieniądze wydawane na unijną propagandę. BREXIT ma być przede wszystkim zmianą jakościową tego kraju, odbudową dawnej świetności i roli UK w świecie. I przez ten pryzmat należy na niego spoglądać, co jest niewątpliwie dość trudne z poziomu Warszawy a szczególnie intelektualnego podejścia rodem z państwowej telewizji choć gwoli prawdy te prywatne też tłuką głupoty.
Czasem warto ruszyć tyłek i porozmawiać na miejscu z ludźmi tu żyjącymi, oddychającym i tym powietrzem i poprzez swój głos , podejmującymi decyzje. A to że Boris został wybrany głosem 96 tyś ludzi...takie jest prawo. Inni podjęli decyzję wcześniej głosując na partię konserwatywną. I takie postrzeganie prawa, jego przestrzeganie i ewentualne konsekwencje z jego łamania miło by było widzieć w Polsce, choć to już jest niestety tylko bajka.
Mario
Mario 13.08.2019, 09:04
Ale bzury czlowieku piszesz.
Normalego
Normalego 12.08.2019, 19:25
Coz Anglikom pozosostaje tylko kupno mikrofalowek bo restauracjs padaja jak muchy ze wzgledu na brak pracownikow

Pozostałe