Europa pełna granic

  • 09.04.2019, 14:34
  • Janusz
Europa pełna granic Fot. Shutterstock
Był początek lat 90-tych XX wieku, kiedy pracowałem dla niemieckiej firmy transportowej i jeździłem ciężarówką po całej Europie, wówczas pełnej jeszcze granicznych kontroli.

Dziś mało kto pamięta, a najmłodsi nawet nie potrafią sobie tego wyobrazić, jak to jadąc z Polski do Hiszpanii kilkakrotnie trzeba było się zatrzymywać do kontroli granicznej. Czasami pogranicznicy tylko zerknęli na podróżnego i puścili dalej. Czasami jednak byli bardzo upierdliwi i przeszukali mu bagaże i pojazd, wypytali o powody podróży, a czasami, jak im się ktoś nie spodobał, to mogli go nawet przez granicę nie przepuścić. Zawsze wbijali pieczątkę do paszportu, przez co strony dokumentu po pewnym czasie stanowiły całą kolekcję takich znaczków z różnych krajów, na których widniała dokładna data wjazdu.

Do tych męczących granicznych przystanków dochodziły jeszcze pokaźne koszty. Każdy kraj posiadał inną walutę. I tak wjeżdżając z Polski do Niemiec, kupowaliśmy marki. Na granicy holenderskiej trzeba było kupić guldeny, a na francuskiej franki. W Hiszpanii trzeba było mieć pesety, a we Włoszech liry, więc też się je kupowało na granicach. A jak potem ich zbrakło, to szukało się kantorów. Każda taka wymiana walut, to zajęcie dodatkowe, bo oczywiście szukało się punktów, aby wymienić jak najtaniej. Najbardziej jednak cierpiał portfel, bo każda transakcja do koszty, czasami dosyć znaczne.

Dzisiaj strony paszportów Europejczyków podróżujących po swoim kontynencie świecą pustkami. Nikt nas nie zatrzymuje na granicach, nie ma możliwości, abyśmy z nich zostali cofnięci. I na dodatek podczas podróży po różnych krajach nie tracimy na kursach wymiany walut, bo w większości ich płacimy euro.

Ceńmy tę Europę wolną on granicznych kontroli. Choć wciąż wielu by tego chciało, miejmy nadzieję, że te granice nie powrócą tu już nigdy, a Europa bez granic będzie się jeszcze powiększała.

Miłej drogi Moi Drodzy ;)

Opowieści niezmyślone

Janusz, lat 56, pochodzi spod Łodzi. Ale jego domem jest cały świat. Jest zawodowym kierowcą od 35 lat. Jeździł już po wszystkich kontynentach z wyjątkiem Antarktydy. Z każdego kraju, w którym przyjdzie mu pracować, spisuje przygody, które potem po powrocie do Polski chętnie opowiada kompanom przy kufelku piwka. Opowiada też i nam.

Janusz
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe