Wola populistów odroczona

  • 02.04.2019, 13:36 (aktualizacja 20.05.2019, 16:30)
  • Radosław Zapałowski
Wola populistów odroczona Brexit opóźniony Fot. Shutterstock
Brexit sparaliżował Wielką Brytanię. Przełożenie rozwodu z Unią to racjonalna decyzja.

Od dwóch lat było wiadomo, kiedy Zjednoczone Królestwo ma opuścić Wspólnotę Europejską. Nie było tylko pewne jak. Nikt też specjalnie nie zaprzątał sobie głowy odpowiedzią na pytanie: dlaczego? Głosowania w Izbie Gmin odraczające wyjście z UE nie rozwiązują tej obłąkanej kwadratury koła. Uświadamiają jedynie, że Wielka Brytania wciąż nie wie jak zrealizować wolę społeczeństwa wyrażoną w referendum.

Trudy demokracji

Brexitowy impas to efekt niemożliwej do zrealizowania abstrakcji. I dowód na to, że referenda nie są najlepszym rozwiązaniem kompleksowych problemów. Bo proste odpowiedzi: „tak” lub „nie” kreują masę skomplikowanych, trudnych, kolejnych pytań. Nie da się jednorazowego plebiscytu przekuć w polityczną i legislacyjną rzeczywistość. Ponad 17 milionów Brytyjczyków opowiedziało się za wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii, ale nie wiadomo, na jakich zasadach. Jaki był motyw? I jak wolę większości zrealizować?

Żeby miało to jakikolwiek sens, referenda należałoby organizować co tydzień. Społeczeństwo musiałoby cyklicznie chodzić do urn i za każdym razem odpowiadać na nowe pytania. Wyjść z Unii? Opuścić wolny rynek? Wprowadzić granicę w Irlandii? Pozostać w unijnych agencjach? Podlegać jurysdykcji Trybunału Europejskiego? Wyjść z Unii celnej? Zagwarantować prawa i przywileje obywatelom krajów UE przebywających w UK i obywatelom brytyjskim mieszkającym na kontynencie? To jednak byłoby w praktyce niewykonalne, a nawet gdyby jakimś cudem było możliwe do przeprowadzenia i tak zderzyłoby się z materią rzeczywistości. Bo każdą decyzję brytyjskiego ludu trzeba by było negocjować z Brukselą.

To kłopot z populizmem, który był podstawą Brexitu. Populizm ogłasza proste rozwiązania, to ideologia woli. Brextremiści wołali, że wystarczy z Unii wyjść i wszystko będzie dobrze, ale nie mieli pojęcia, jak to wyjście przeprowadzić. A gdy pojawiły się schody, zaczęli masowo uciekać z rządowych posad, zrzucając wszystko na barki Theresy May. W zetknięciu twardymi prawami politycznej fizyki zdecydowali się na wagary. Jednak w pułapce referendum znaleźli się wszyscy. Bo jak zinterpretować decyzję społeczeństwa? Co tak naprawdę znaczy Brexit? Wciąż nie bardzo wiadomo.

Dla Theresy May priorytetem stało się ograniczenie emigracji i wyjście z unii celnej oraz wspólnego rynku. Dla brextremistów całkowite zerwanie z kontynentem i dryf ku pozbawionej wszelkich regulacji Brytanii. Dla innych Brexit powinien być tylko z nazwy. Brak jednej, jasnej klarownej wizji Brexitu uniemożliwia jego przeprowadzenie. W tym kontekście marcowe odroczenie wyjścia z Unii było jedyną racjonalną decyzją, jaką brytyjski parlament mógł podjąć.

Karuzela

Co dalej? Niewiadomo. Wiadomo, że Izba Gmin odrzuciła plan wyjścia Theresy May, sprzeciwiła się Brexitowi bez umowy i poprosiła o więcej czasu. Jednak w praktyce niewiele się zmieniło. Londyn wciąż nie ma strategii i klarownej wizji wobec brexitowych wyzwań. Problem od samego początku polegał na tym, że Królestwo wychodząc z Unii nie miało pojęcia, na jakich zasadach tego dokonać, a jednocześnie chciało Brukseli dyktować warunki. Od dwóch lat Wielka Brytania kręci się w kółku, goniąc własny ogon. Brexitowcy wpakowali się w pułapkę bez sensownego wyjścia. Kiedy chce się zrzucić traktatowy gorset, zerwać ponad 40 lat wspólnych relacji i bliskiej współpracy, trzeba mieć jakiś przemyślany, oparty na realiach plan. Nie trzeba było wielkiej przenikliwości, by zawczasu rozumieć, że Irlandczycy nigdy się nie zgodzą na przywrócenie granicy między Dublinem a Ulsterem, i że mocarstwa kontynentalne zrobią co w ich mocy, by w negocjacjach przeczołgać Brytanię, więc koszty Brexitu będą dla Londynu ogromne i nieuniknione, a korzyści odległe i raczej niepewne. Tu jednak wola zmiany wzięła górę nad pokorą wobec dość łatwych do przewidzenia realiów. Łatwo było tę wolę wyrazić w decyzji o Brexicie, a koszmarnie trudno zrealizować w postaci faktycznego Brexitu. Jeśli jest on w ogóle możliwy.

Brexit od nowa

Debata na temat niefortunnego referendum musi rozpocząć się od nowa. I tym razem wszyscy poważni brytyjscy politycy powinni porzucić nierealne mrzonki „ciasteczkowej” narracji, zerwać z eurosceptycznym populizmem i poważnie potraktować brytyjskie społeczeństwo. Brytyjczycy muszą w końcu usłyszeć fakty i zrozumieć skomplikowaną naturę relacji z Unią. Gra na zwłokę nie może trwać w nieskończoność.

Radosław Zapałowski
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe