Port w Dover: brama do Anglii

  • 26.03.2019, 16:56 (aktualizacja 26.04.2019, 15:16)
  • Jarek Sępek
Port w Dover: brama do Anglii Brexit Dover Port of Dover transport Polacy Fot. Shutterstock
Przez Dover przejeżdża nawet 10 tysięcy ciężarówek dziennie. To największy promowy port w Europie. W przypadku Brexitu bez umowy czeka go całkowity paraliż.

Dover, zwane także „Bramą do Anglii”, jest punktem na mapie położonym najbliżej kontynentu europejskiego. Od francuskiego Calais dzielą go jedynie 34 kilometry przez Cieśninę Kaletańską. W pogodny dzień widać stąd wybrzeże sąsiada.

Dover to także najbardziej zapracowany port promowy w Europie.

Zawija tu regularnie 12 dedykowanych promów, obsługiwanych przez dwóch operatorów. Promy przekraczają kanał nawet 120 razy dziennie, by przewozić ludzi i pojazdy. Port jest odpowiedzialny za jedną szóstą całej brytyjskiej wymiany handlowej, o wartości 120 miliardów funtów.

W 2017 roku Dover przyjął rekordową liczbę 2,6 miliona ciężarówek. Dziennie przewija się ich od 8 do 10 tysięcy.

Całe przedsiębiorstwo w sumie generuje 22 tysiące miejsc pracy. Jedno z wysokich dyrektorskich stanowisk piastuje tu Polka — Barbara Buczek. Jako dyrektor ds. rozwoju pojawia się na wszystkich spotkaniach rady nadzorczej.

Ale Dover to nie tylko port promowy. We wschodnim doku dodatkowo rozładowywane są statki towarowe, a w zachodnim działa Dover Cruise Terminal, czyli drugi najruchliwszy port wycieczkowy w kraju. Jest tu także marina dla jachtów oraz cały szereg zabytkowych i nowoczesnych nieruchomości.

Port ma nawet własną policję w sile 42 ludzi, którzy patrolują, kierują ruchem i reagują na incydenty.

Białe klify

Wpływając do Dover, witają nas słynne białe kredowe klify. To właśnie im Anglia zawdzięcza swą starożytną nazwę „Albion” (od łacińskiego słowa „alba”, czyli biały).

Okolica ta już od czasów Rzymian była znana i używana jako przystań, o czym świadczą ruiny latarni morskiej na klifach. To właśnie stąd Ryszard Lwie Serce wypływał na krucjatę, a Henryk V wrócił do ojczyzny po śmierci we Francji.

Oficjalnie przyjmuje się, że port został założony w 1606 roku, choć już nieco wcześniej Henryk VIII zlecił budowę przystani. Pierwsi konstruktorzy nie potrafili sobie jednak poradzić ze żwirem, który osadzał się w zatoce i tarasował drogę statkom.

Port z prawdziwego zdarzenia powstał tu dopiero na początku XX wieku. Zbudowano go przy użyciu czterdziestotonowych betonowych bloków. Natomiast dzisiejsza sztuczna zatoka ma głębokość dochodzącą do 10,5 metra i jest w stanie pomieścić statki do 300 metrów długości. Cała powierzchnia portu to 1050 akrów, z czego 700 to woda.

W 1953 roku pojawiła się w Dover pierwsza rampa do załadunku promów, po której kierowcy sami mogli wjechać i zjechać. Do tego momentu samochody i autobusy musiały być ładowane na statki przy użyciu dźwigów, co było niezwykle czasochłonne i kosztowne.

Pomysł z promami ładowanymi przez otwierane wrota chwycił i szybko okazało się, że z planowanych 10 tysięcy przewożonych pojazdów rocznie, zrobiło się ich 10 razy więcej.

W połowie lat sześćdziesiątych powstały dwupoziomowe rampy, co pozwoliło ładować i rozładowywać pojazdy jednocześnie.

Brexitowe wyzwania

Choć dzisiaj port jest liderem w swej klasie, jego przyszłość nie zawsze jawiła się w różowych barwach. Wielkie obawy związane były na przykład z konstrukcją tunelu pod kanałem La Manche. Wtedy przyszłość portu wydawała się bardzo niepewna. Tunel otwarto w 1994 roku i na szczęście dla Dover, szybko okazało się, że port nie ucierpiał. Wręcz przeciwnie — ruch jeszcze się zwiększył. Zdecydowano się nawet na wartą 85 milionów funtów rozbudowę i poprawę infrastruktury, by zabezpieczyć się na przyszłość.

Momentów trudnych było jednak więcej. Port zależny jest od ogólnoświatowej koniunktury, dlatego w czasie kryzysu z 2008 roku odczuł spadek liczby obsługiwanych pojazdów i pasażerów.

Dziś wyzwaniem jest oczywiście Brexit.

Choć władze portu zapewniają, że są gotowe nawet na wyjście z Unii bez umowy, inni eksperci przestrzegają, że jeśli tylko zostaną wprowadzone szczegółowe kontrole na granicach, port może po prostu zostać sparaliżowany.

W tym kontekście przypominane są wydarzenia z 2015 roku, kiedy zastrajkowali francuscy pracownicy promów. Na autostradzie utknęło 7 tysięcy ciężarówek, a korek ciągnął się aż do Maidstone.

Obecnie 99 procent ładunków pochodzi z Unii Europejskiej, co oznacza, że nie muszą być kontrolowane przez celników. Po podpisaniu traktatu z Maastricht w 1992 roku ustały niemal wszystkie kontrole pojazdów unijnych.

Inna sytuacja jest z ciężarówkami spoza Wspólnoty. Te muszą przejść kontrolę celną, która może zająć nawet 20 minut dla jednego pojazdu.

I tu pojawia się clue problemu. Według wyliczeń ekspertów z Imperial College London — jeśli średni czas kontroli każdego pojazdu wydłuży się o 2 minuty, korek, który powstanie, może mieć ponad 30 mil długości. Ponadto port nie ma parkingu dla zatrzymanych ciężarówek, ani miejsca na przechowywanie ich ładunku. Problemem może też okazać się brak wystarczającej ilości odpowiednio wyszkolonych pograniczników.

Rząd rozważa przekierowywane statków do innych portów na wschodnim wybrzeżu. W planach jest także ponowne otwarcie drogi promowej do Belgii przez Ramsgate, która została zamknięta 5 lat temu.

Na domiar złego, irlandzcy przewoźnicy już zapowiedzieli, że planują pływać od razu do Europy, z pominięciem Wielkiej Brytanii, mimo zapewnień Brytyjczyków, że przyszły handel nie będzie utrudniony.

W tym zamieszaniu Dover może stracić pozycję największego portu i utracić część dochodów, co bezpośrednio przełoży się na zmniejszenie inwestycji w infrastrukturę.

Co dalej?

Jaka zatem przyszłość czeka port w Dover? Władze szykują się na wszelkie ewentualności. W styczniu rząd wynajął 100 ciężarówek, by zasymulować chaos jaki może się pojawić, gdy Wielka Brytania opuści Unię. Kierowcy mieli przetestować lotnisko w Manston jako tymczasowy parking dla oczekujących na kontrolę, oraz przejechać do Dover i z powrotem, by sprawdzić jaki będzie miało to wpływ na lokalny ruch.

W związku z niepewną sytuacją polityczną, ciągle rewidowany i konsultowany jest też długofalowy plan rozwoju portu. Tzw. „Masterplan” na kolejne 30 lat zakłada, że jeśli uda się porozumieć i utrzymają się obecne trendy, ilość przepływającego towaru powinna się jeszcze zwiększyć o 40 procent w ciągu najbliższej dekady.

Zarząd planuje też przyjmowanie większej ilości statków towarowych, z około 115 rocznie, już wkrótce ma ich przypływać 200, gdy tylko zostanie powiększony zachodni dok.

Niepewna jest natomiast przyszłość ruchu osobowego, który zmniejszył się w ciągu dwóch ostatnich dekad.

Dla portu w Dover nie ma sensownej alternatywy. To sprawnie działająca maszyna, która jest w stanie przyjmować i rozładowywać promy, po czym odesłać do Francji, gdzie znajdą się w 45-50 minut. Z żadnego innego miejsca Anglii nie jest to możliwe.

Obowiązkowe kontrole pojazdów na granicy mogą sypnąć sporo piachu w tryby tej machiny. Dlatego teraz wszystko w rękach polityków rozmawiających z Unią Europejską.

Port w Dover w liczbach (2018 rok)

Pasażerowie: 11 783 869

Samochody: 2 249 129

Autobusy: 78 128

Ciężarówki: 2 497 804

Możliwe korki

Obecnie średni czas przejścia przez odprawę w Dover to 2 minuty. Według szacunków Imperial College London, w godzinach szczytu może to powodować korki na A20/M20 długości 9,7 mili.

W przypadku wyjścia z Unii, szczególnie bez umowy, korki mogą się znacznie wydłużyć. Gdy odprawa potrwa średnio 3 minuty — korek może mieć 20 mil. Gdy dodamy jeszcze minutę — nawet 40 mil.

Jarek Sępek
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe