Polski transport ukraińskim kierowcą stoi

  • 25.03.2019, 16:43 (aktualizacja 25.03.2019, 16:54)
  • Albert Kerno
Polski transport ukraińskim kierowcą stoi Fot. Shutterstock
Kierowcy z Ukrainy czy Białorusi w polskich ciężarówkach to już stały element transportowego pejzażu. Z tym faktem nie trzeba dyskutować – potrzebujemy pracowników ze Wschodu, bez nich rynek w zasadzie by upadł. Równie mocno potrzebujemy jednak zmian, dzięki którym utrzymamy Ukraińców w Polsce oraz sprawimy, że zawód kierowcy zawodowego będzie atrakcyjny także dla rodzimych pracowników.

Problemów na rynku przewozów nie brakuje. W zasadzie gdybyśmy poddawali ocenie polski transport na przestrzeni ostatnich kilku lat, moglibyśmy opisać go następująco: długa lista utrudnień i ograniczeń, obostrzeń, nowych, rygorystycznych regulacji i planowanych zmian (choć te teoretycznie mają służyć poprawie warunków płacowych czy socjalnych oraz wypracowaniu zdrowej konkurencji). Do tego dochodzą czynniki, które bezpośrednio przekładają się na złą sytuację na rynku pracy w branży transportu. Są to m.in. specyfika zawodu kierowcy, poziom wynagrodzeń oraz kwestie demograficzne. Luka kadrowa systematycznie się pogłębia. Już rok temu eksperci szacowali, że w Polsce brakuje około 100 tys. kierowców zawodowych! Braki częściowo pokrywają kierowcy ze Wschodu. Pojawiają się przy tym jednak pewne pytania i wątpliwości. Przede wszystkim: na ile możemy opierać się na pracownikach z zagranicy? I czy aby na pewno Polska stanowi dla nich kraj docelowy? Czy i kiedy zasób pracowników z Ukrainy czy Białorusi się wyczerpie?

Ilu mamy w Polsce kierowców ze Wschodu?

W pierwszej kolejności należy spojrzeć na statystki. Dane Głównego Inspektora Transportu Drogowego potwierdzają, że w okresie od 1 stycznia do 31 grudnia 2018 r. wydano ponad 56 tys. świadectw kierowcy dla obywateli Ukrainy. Oprócz tego: ponad 13,5 tys. świadectw kierowcy dla Białorusinów. Doliczmy do tego niewielki odsetek kierowców z Mołdawii, Rosji, Kazachstanu i innych krajów – pula „napływowych” pracowników w sektorze transportu w 2018 r. wyniosła aż 72 tys.! Można stwierdzić, że wypełnia to deficyt na rynku pracy w transporcie aż w ¾.

Perspektywy na przyszłość

Z drugiej strony musimy pamiętać, że rynek pracy jest dynamiczny, ponieważ opiera się na dynamicznym czynniku: ludzkim. Jeszcze pod koniec 2018 r. analitycy rynku pracy bazowanie na sile roboczej ze Wschodu określali jako konieczne, ale jednocześnie dość ryzykowne – Polska niekoniecznie musi bowiem stanowić kraj docelowy imigrantów zarobkowych z Ukrainy. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców ostrzegał, że z Polski na Zachód może wyjechać od 500 tysięcy do miliona Ukraińców. Według niektórych sondaży niemal 60 proc. z nich planuje wyjazd do Niemiec, kiedy tylko poprawi się tam polityka migracyjna. Takie wnioski wynikają m.in. z raportu „Postawy obywateli Ukrainy wobec polskiego rynku pracy” przygotowanego przez firmę Work Service (30 proc. ankietowanych – Ukraińców – wyraziło chęć wyjazdu z Polski do Niemiec, gdyby rynek pracy funkcjonował tam podobnie jak w naszym kraju, 29 proc. zdecydowanie zadeklarowało taki zamiar). Przeczą temu jednak wyniki raportu agencji zatrudnienia Manpower „Plany migracyjne pracowników z Ukrainy” – według niego 75 proc. pracowników z Ukrainy zadeklarowało chęć pozostania w Polsce. 16 proc. tych, którzy zaś planują wyjazd, będzie chciało podjąć za granicą pracę właśnie w branży logistycznej.

Myślę, że aktualnie sytuację można uznać za raczej stabilną. Jednak należy zwrócić uwagę na to, że w ogromnej mierze jest ona uzależniona od decyzji dotyczących polityki społecznej, migracyjnej oraz rynku pracy u naszego zachodniego sąsiada. Jeżeli tylko Zachód otworzy się nieco bardziej na pracowników ze Wschodu, należy spodziewać się ich znacznego odpływu z Polski.

Zmiany, zmiany, zmiany

Powinniśmy zatem zastanowić się nie tyle, kiedy zasób kierowców z Ukrainy się wyczerpie, a raczej, jakich zmian potrzebujemy, aby uznali oni Polskę za końcową destynację migracji oraz – tym bardziej – jak sprawić, aby zawód był bardziej atrakcyjny dla krajowych pracowników. To, czego potrzebujemy, to przede wszystkim wsparcia systemu edukacji, ale także systemu finansowania kursów dla osób planujących zmianę pracy i zdobycie nowych kwalifikacji czy też aktywizacji bezrobotnych.

Poza tym przydałaby nam się również zmiana podejścia. Pracownik-kierowca to bowiem nie tylko „siła robocza”, trybik w maszynie, a kluczowy „element” firmy i jej budulec, od którego naprawdę wiele zależy. Atrakcyjny system wynagrodzeń to tak naprawdę tylko jeden czynnik świadomej polityki pro-pracowniczej.

Albert Kerno, Country Manager, Cargo.PL

Z branżą TSL, zarówno na rynku krajowym, jak i europejskim, jest związany od ponad 10 lat.

 

Albert Kerno

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe