Dziennik Telewizyjny

  • 3.03.2019, 16:45 (aktualizacja 07.03.2019 13:47)
  • Radosław Zapałowski
Dziennik Telewizyjny Fot. Shutterstock
TVP ma kłopoty finansowe i wizerunkowe, ale odnosi też sukcesy. Propagandowe.

Dobra zmiana w mediach publicznych dość szybko zdewastowała Telewizję Polską i radio. Mimo że TVP od lat 90 i przemianach ustrojowych była deprawowana, to wyczyny ekipy PiS robią wrażenie. Skalą i tempem przemian. Na gorsze. Jeśli wcześniej media publiczne charakteryzowały się kiepską jakością, żenującymi komercyjnymi programami, kiczem i tandetą, to dziś na ekranie widać dno.

Alternatywna rzeczywistość

Dla obozu przeciwników Prawa i Sprawiedliwości TVP, TVP Info oraz radio publiczne stały się memami. Naigrawanie się z tandetnej propagandy odbywa się codziennie. Żenujące komunikaty na paskach informacyjnych są wyłapywane i rozpowszechniane w mediach społecznościowych. Tak jak i dewocyjne oddanie prezenterek i prezenterów mediów publicznych wobec partii rządzącej. Jest strasznie, ale i śmiesznie.

TVP jak nigdy wcześniej stała się przedmiotem kpin. Telewizja za prezesury Jacka Kurskiego i rządów PiS znacznie częściej jest tubą propagandową niż środkiem przekazu informacji. Zdarzenia i wieści z kraju i ze świata są tak przedstawiane i interpretowane na antenie, żeby stawiać władzę w lepszym świetle i zdyskredytować jej oponentów – od opozycji po grupy wojujące w różnych sprawach. Oglądanie programów newsowych i publicystycznych w TVP to życie w alternatywnej rzeczywistości. W rzeczywistości tak mocno wykrzywionej, że aż nie chce się wierzyć, by ktokolwiek mógł brać ją poważnie. Można odnieść wrażenie, że cokolwiek wspólnego z realiami mają tam jedynie wyniki sportowe oraz prognoza pogody.

Widzowie zostali sprowadzony do roli adresata propagandowego przekazu. Telewizja działa z doktryną nakreśloną przez Jarosława Kaczyńskiego, który w wywiadzie dla „Do Rzeczy” nakreślił ją konkretnie i bezwstydnie: „W Polsce za pomocą telewizji można wykreować obraz, jaki się chce, bo społeczeństwo nie analizuje tego, co tam widzi, tylko przyjmuje jako prawdziwe”. I miał rację.

TVP Trwam

Telewizja publiczna traci widzów (o 25 proc. od przejęcia mediów przez partię rządzącą) oraz wpływy z reklam (jedynie 800 milionów zł z reklam - najmniej w historii). I pomimo finansowych zastrzyków od państwa oraz kredytu z Funduszu Reprywatyzacyjnego TVP odnotowuje wielomilionowe straty. Utrata widzów i przychodów zatapia telewizję publiczną, ale to bez większego znaczenia. System finansowania mediów publicznych w Polsce nigdy nie był specjalnie skuteczny. W tej materii akurat Prawo i Sprawiedliwość ma dobry pomysł, żeby telewizja publiczna była utrzymywana przez państwo. Coś jak BBC. Do tego jednak potrzeba zgody Komisji Europejskiej oraz kompetencji. A w tych kwestiach politycy partii rządzącej nie prezentują się najlepiej.

Stan, w którym znajdują się media publiczne jest jednak dla władzy korzystny, bo najistotniejsze wytyczne – prorządowy przekaz propagandowy – są spełniane. Topornie, bez żadnej finezji, prostacko, ale skutecznie. TVP trwa na straży pozytywnego odbioru działań ekipy dobrej zmiany.

Partia i kościół

Wszystko – począwszy od programów rozrywkowych i seriali po informację i publicystykę – w dobrych, nowych mediach publicznych jest reakcyjne i konserwatywne. Uchodźcy w TVP to zawsze dowód niemieckiej i brukselskiej dominacji oraz główne zagrożenie dla Europy i Polski. Unia Europejska to wróg, który chce zniszczyć polskość i chrześcijaństwo. Mniejszości seksualne – zagrożenie dla tradycyjnego modelu rodziny. Wizja świata prezentowana w programach informacyjnych jest całkowicie jednowymiarowa. Twórcy programu poszli w kierunku manicheizmu, co jest klasyką propagandy. Jest dobro i zło, my i oni.

Eksperci pojawiający się w studiu to głównie naukowcy z KUL i UKSW – Uniwersytet im. Kardynała Wyszyńskiego. Komentatorzy to prawicowi dziennikarze z najbardziej regresywnych tygodników w Polsce – WPolityce, Gazety Polskiej i Do Rzeczy. Miejsca na inną, liberalną interpretację nie ma. Jest za to dużo czasu antenowego dla polityków PiS. W przeciągu trzech miesięcy kampanii samorządowej TVP Info dało rządzącym w sumie 450 godzin czasu antenowego. W tym samym czasie Koalicja Obywatelska prezentowała swoje racje przez 28 godzin. Kukiz’15 przez 18, PSL 9, a SLD przez niecałe 9.

Poza przedstawicielami partii rządzącej i prawicowymi radykałami najszerzej otwarte drzwi do studia mają duchowni. Witani przez prowadzącego serdecznym „Szczęść Boże”, wypowiadają się na wszystkie niemal tematy. Współpraca Kościoła, TVP i PiS przybrała formę symbiozy. Relacjonowane są wszystkie, nawet mniej ważne uroczystości religijne i wystąpienia biskupów. Na antenie w dobrym tonie jest podkreślić, że „etyka i religia to podstawa” oraz pochwalić się np. odbytą pielgrzymką do Częstochowy. Duchowni wspierają i wzmacniają linię rządu, rząd wspiera linię konserwatywnego Kościoła.

Potwór z Woronicza

Patrząc z brytyjskiej – czy też szerzej europejskiej – perspektywy na polską telewizję ma się wrażenie oglądania rachitycznego kuriozum. W TVP – po zwolnieniach starej gwardii dziennikarzy – dominuje nie tylko fatalna jakość, techniczne niedbalstwo, warsztatowe niedopracowania, ale głównie archaiczne myślenie. Owładnięci swoimi obsesjami prawicowi politrucy kreują dziwaczny, absurdalny obraz świata i rzeczywiści i jednocześnie prezentują nasz kraj jako zacofany zaścianek.

W kilka zaledwie lat Kurski wykreował straszno-śmiesznego potwora. Te monstrum jednak wypełnia powierzoną mu misję. TVP co prawda traci widzów, ale tych, którzy wciąż odbierają media publiczne przyjmują rządowy przekaz. Wizja jest prosta. W czasie rządów poprzedników państwo się rozpadało, toczył go rak korupcji, a zmęczone społeczeństwo zdecydowało o zmianie. I to jest dobra zmiana.

Nowe elity polityczne naprawiają wszystko, co złe. W polityce zagranicznej wstaliśmy z kolan, w końcu zaczęto się liczyć z naszym zdaniem. Wbrew temu, co mówi część polityków, mamy dobre relacje z innymi krajami i prowadzimy aktywną politykę w Międzymorzu. To wszystko podlewane nacjonalistycznym sosem i zapakowane w puszkę mentalnej konserwy. Ta wizja odpowiada prawicowej części polskiego społeczeństwa i w jakiejś mierze spaja się z narracją prowadzoną w szkołach.

Tandetna TVP daje Prawu i Sprawiedliwości kilkanaście procent istotnego poparcia. Pomimo cyklicznych afer, kompromitacji, protestów różnych grup społecznych rządzący wciąż dominują w sondażach. To po części zasługa Jacka Kurskiego i jego nachalnej, bezwstydnej propagandy.

Radosław Zapałowski
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe