Londyńska orbita

  • 1.03.2019, 16:34 (aktualizacja 19.03.2019 13:10)
  • Jarek Sępek
Londyńska orbita Fot. Shutterstock Skrzyżowanie 18. na M25
Autostrada M25, ze względu na ciągłe zatory, zyskała sobie złośliwy przydomek „największego na świecie parkingu”. Choć działa jako obwodnica Londynu już od ponad trzech dekad i przejeżdża nią nawet 200 tysięcy pojazdów dziennie, wciąż nie cieszy się najlepszą sławą.

Rok w korkach

Autostrada oplatająca Londyn, oficjalnie nazwana M25, liczy sobie 117 mil (188 km) i jest drugą co do długości obwodnicą miejską w Europie. Wyprzedza ją tylko berliński Ring, dłuższy zaledwie o 5 mil.

Technicznie rzecz ujmując, obwodnica Londynu nie jest autostradą na całej długości, ponieważ jej fragmentem jest droga A282, łącząca dwa brzegi Tamizy i zamykająca pierścień.

Niezależnie od tego czy jest pełnym okręgiem, czy nie — M25 wciąż budzi niechęć.

W rankingu przeprowadzonym dla insurethegap.com wzięło udział 2 tysiące kierowców, którzy zgodnie orzekli, że M25 jest „najbardziej nielubianą autostradą w Wielkiej Brytanii”.

Lista zarzutów jest długa i pojawiają się na niej słabe oświetlenie, a nawet mała ilość fotoradarów, co może ośmielać do szybszej i bardziej niebezpiecznej jazdy. Ponadto M25 ma całe mnóstwo zjazdów i wjazdów, kierowcy nieustannie przeciskają się i zmieniają pasy, często w ostatniej chwili.

Wszystko to sprawia, że M25 ma najmniejszą średnią prędkość spośród wszystkich brytyjskich autostrad — niewiele ponad 25 mil/h. Oznacza to, że na przejechanie całej długości trasy potrzeba 5 godzin.

Droga zaprojektowana, by pomieścić 100 tysięcy pojazdów dziennie, w okolicach Heathrow regularnie gości ich 2 razy więcej. Dlatego według twórców programu w ITV pt. „Britain’s Busiest Motorway”, brytyjski kierowca może spędzić w sumie rok swego życia stojąc w korkach.

Droga do piekła

Niedrożność M25 stała się legendarna. Ta zła sława towarzyszy jej niemal od początku. Już w latach osiemdziesiątych Chris Rea zainspirował się nią przy tworzeniu hitu „The Road to Hell”. Chwilę później, w 1990 roku, ukazała się powieść „Dobry omen” („Good Omens”) Terry’ego Pratchetta i Neila Gaimana. Autorzy pisali w niej: „Wiele zjawisk — wojny, plagi, niespodziewane audyty — było wymieniane jako dowód na istnienie niewidzialnej ręki Szatana mieszającego w ludzkich sprawach”. Jednak, według pisarzy, to właśnie autostrada M25, Londyńska Orbita, ma być tutaj dowodem głównym.

Co miesiąc odnotowywanych jest tu 1400 różnego rodzaju incydentów — od awarii pojazdów po poważne wypadki, a wszelkie kłopoty na autostradzie są nieustającą pożywką dla mediów.

Newsami takimi jak ten o emerycie z Windsoru żyje cały kraj. Osiemdziesięciodwuletni mężczyzna spędził 30 godzin jeżdżąc w tę i z powrotem po M25, w poszukiwaniu drogi do swojej córki. Rodzina zgłosiła nawet jego zaginięcie, ale na szczęście odnaleźli go policjanci i wskazali odpowiedni zjazd.

W prasie można też przeczytać o sierpniowym wypadku autobusu w pobliżu Swanley w Kent. Zrobił się korek, w czasie którego jedna z pasażerek urodziła dziecko.

Tak ważna trasa jest także symbolem, często widzianym jako granica między Londynem, a resztą kraju. W ciągu 30 lat działania obwodnicy odnotowano wzrost cen domów o 551 procent na osiedlach wewnątrz M25. Dane te opublikował bank Halifax. Największy wzrost nastąpił w miasteczku Barnet. Domy podrożały tu średnio z 70 tysięcy do 540 tysięcy funtów.

Bez ogródek przez ogródek

Pierwsze pomysły zbudowania obwodnicy Londynu pojawiły się już w 1905 roku. Pierwotnie planowano ją nie dla samochodów, a dla zaprzęgów konnych. Ponadto miała prowadzić wzdłuż kanałów.

W czasie II wojny światowej nie zapomniano o pomyśle. W 1944 roku plan londyńskiej orbity stał się jeszcze bardziej ambitny. Lord Abercrombie zaproponował system pięciu okręgów, nazwanych od A do E. On też jako pierwszy użył słowa „motorway” na opisanie nowej drogi.

Poważne rozmowy zaczęły się ponownie w latach sześćdziesiątych, gdy planowano 4 pierścienie. Powstały nawet fragmenty dwóch zewnętrznych, ale szybko zarzucono ten pomysł i połączono je w jeden. Tak narodził się plan budowy M25.

Jako anegdota przytaczana jest przygoda Horace’a Cutlera – przewodniczącego rady Wielkiego Londynu, który bardzo aktywnie lobbował na rzecz budowy obwodnicy. Gdy plany ujrzały światło dzienne, okazało się, że trasa ma być poprowadzona w bezpośrednim sąsiedztwie jego domu w Buckinghamshire. „Ironią jest, że przez lata walczyłem o tę budowę — wspominał — ale nie wyobrażałem sobie, że przebiegnie przez mój ogród”.

Pierwsza część trasy, obecnie między zjazdami 23 i 24, od South Mimms do Potters Bar, została oddana do użytku już we wrześniu 1975 roku.

Oficjalne otwarcie całej obwodnicy nastąpiło 29 października 1986 roku, kiedy to ówczesna premier Margaret Thatcher przecięła wstęgę na ostatnim odcinku z Colney do South Mimms. Było to zakończenie budowy trwającej 11 lat, która pochłonęła 909 milionów funtów.

Po przecięciu wstęgi pani premier miała odsunąć pachołek blokujący przejazd. Jak donoszą media — żeby odbyło się bez wpadek, dzień wcześniej urzędniczka „tej samej postury” przećwiczyła ten manewr, upewniając, że nie będzie zbyt ciężki.

Latać czy jeździć?

Infrastruktura drogowa nigdy nie jest dziełem skończonym.

Początkowo M25 niemal na całej długości była drogą z trzema pasami ruchu w jednym kierunku. Obecnie prawie połowa ma już 4 pasy, dochodzi nawet do pięciu między zjazdem 12 a 14, i do sześciu między 14 i 15. Na przestrzeni lat pojawiały się pomysły dalszego rozszerzania niektórych fragmentów nawet do ośmiu pasów.

Inżynierów z M25 czeka też kolejne, chyba największe wyzwanie, związane z rozbudową lotniska w Heathrow. Rozważane dodanie nowego, trzeciego pasa startowego, łączy się z wyburzaniem całych osiedli, ale także z utrudnieniami na M25. Autostrada przebiega w okolicach lotniska i to właśnie na tym odcinku jest największy ruch.

Budowniczowie mają więc trzy wyjścia: zmienić bieg autostrady, zbudować tunel albo stworzyć jakąś kombinację tych dwóch opcji. Tak czy inaczej oznacza to spore utrudnienia w ruchu na kilka następnych lat, jeśli projekt dostanie zielone światło.

Nawet chwilowe zatrzymanie ruchu na niemal każdej autostradzie ma olbrzymie konsekwencje. Dziennik „The Telegraph” wspomina w tym kontekście rozlane paliwo na M5, przebiegającej przez hrabstwo Somerset, który to incydent spowodował piętnastogodzinną kolejkę i zakłócenia ruchu na odcinku 35 mil, nie tylko autostrady, ale też okolicznych dróg. Zatrzymały się m.in. lokalne autobusy, co kosztowało hrabstwo 2,4 miliona funtów. A był to tylko jeden dzień.

Co się stanie, gdy pojawią się utrudnienia na M25, albo wręcz niektóre jej fragmenty zostaną całkowicie zamknięte na czas przebudowy?

Przed otwarciem obwodnicy, by dotrzeć z ładunkiem do portów na południu, trzeba było przejechać przez Londyn, a komunikacja między lotniskami Gatwick i Heathrow była co najmniej problematyczna.

Może zatem, gdy już jej zabraknie, docenimy jakim skarbem jest stara dobra M25?

Czy wiesz, że...

– Do budowy M25 użyto 2 miliony ton betonu i 3,5 miliona ton asfaltu.

– Pierwsza awaria na nowej trasie miała miejsce już kilka godzin po oficjalnym otwarciu. W pierwszym roku działania były 454 wypadki na M25.

– Największą prędkością zanotowaną przez policję było 147 mil/h. Rekord padł w 1992 roku, a kierowca porsche 911 stracił prawo jazdy.

– Nowożeńcy Chris i Sue Glazier z Ashford zdecydowali się spędzić noc poślubną jeżdżąc wokół Londynu po M25.

Ulubiona autostrada

Według rankingu serwisu insurethegap.com, najbardziej ulubione brytyjskie autostrady to: A66, M40, A1, M8 i M4, a najmniej: M25, M6, M62, M60 i M56.

Jarek Sępek
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe