Jaskiniowcy „Gwiezdnych wojen”

  • 14.02.2019, 14:49
  • Janusz
Jaskiniowcy „Gwiezdnych wojen” Fot. Shutterstock
Była połowa lat 80-tych, gdy przez kilka miesięcy podróżowałem po Afryce Północnej. Zawitałem to mało wówczas znanej Tunezji. Nie było tam wtedy tak wielu, jak dziś, luksusowych hoteli i tłumów turystów. Wybrzeże raczej owiane pustkami, a w środku kraju tereny głównie pustynne, zamieszkiwane w dużej mierze przez Berberów, przesympatycznych rdzennych mieszkańców Sahary.

Kraj mały, ale miejsc ciekawych o dziwo sporo. Od starożytnych zabytków, po oazowe wioski. Podczas podróży po tym ciepłym i niezwykle przyjaznym kraju chwytałem się dorywczych robót, a to na budowach, a to na farmach czy oczywiście w moim ulubionym zawodzie – przez miesiąc udało mi się zahaczyć jako kierowca niewielkiej ciężarówki, którą z bogatego w żyzne pola wybrzeża rozwoziłem w głąb kraju rozmaite produkty spożywcze.

Pewnego razu dotarłem do dziwnej wioski. To Matmata, której mieszkańcy od niepamiętnych czasów do dzisiaj żyją nie na powierzchni ziemi, a pod nią. Ich domy są bowiem jaskiniami, wydrążonymi w piaszczysto-gliniastych skałach. Niby prymitywne, a jednak bardzo praktyczne. Utrzymują chłód nawet w czasie największych upałów, a zimą zaś chronią przed niskimi temperaturami. W dodatku te jaskinie spełniały standardy współczesnych mieszkać. Pralka, lodówka czy telewizor były na wyposażeniu niemal każdej z nich, s nad nimi unosiły się telewizyjne anteny, co w połączeniu z pustynnym krajobrazem sprawiało wrażenie, jak by się było w jakiejś stacji badawczej na odległej planecie.

I być może właśnie dlatego Matmata stanowiła dziesięć lat wcześniej scenerię w słynnym filmie „Gwiezdne wojny”. To miejsce George Lucas uznał za idealnie pasujące do kręcenia scen z planety Tatooine. Do dzisiaj można tu podziwiać rekwizyty filmowe, a nawet zatrzymać się w piaskowym hotelu Sidi Driss, który był filmowym domem młodego Luke'a Skywalkera.

I kto by pomyślał, że na takiej niepozornej tunezyjskiej pustyni przyjdzie mi napotkać znane na całym świecie miejsce, przez wielu uznawane wręcz za kultowe. Nawet prosty kierowca ciężarówki też może liznąć trochę „wielkiego świata”.

Miłej drogi Moi Drodzy ;)

Opowieści niezmyślone

Janusz, lat 56, pochodzi spod Łodzi. Ale jego domem jest cały świat. Jest zawodowym kierowcą od 35 lat. Jeździł już po wszystkich kontynentach z wyjątkiem Antarktydy. Z każdego kraju, w którym przyjdzie mu pracować, spisuje przygody, które potem po powrocie do Polski chętnie opowiada kompanom przy kufelku piwka. Opowiada też i nam.

Janusz

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe