Bez barier

  • 06.02.2019, 13:29 (aktualizacja 06.02.2019, 13:31)
  • Janusz
Bez barier Fot. Shutterstock Muizz Street w Kairze
Zjeździłem prawie cały świat. Poznałem wiele kultur i dzisiaj potrafię się odnaleźć wszędzie. Gdy jednak sięgam pamięcią wstecz, zastanawiam się, jak to było kiedyś? Gdy mając dwadzieścia kilka lat przyjeżdżałem do jakiegoś nieznanego mi kraju, nie znałem tamtejszego języka ani panujących tam zwyczajów. Zawsze jednak jakoś sobie radziłem.

Pamiętam, gdy w połowie lat 80-tych XX w. pierwszy raz trafiłem do Egiptu. Nie był to wówczas kraj turystyczny jak dzisiaj. Przypominał bardziej Afrykę Północną, opisywaną przez Sienkiewicza w „Pustyni i w puszczy”, gdzie, szczególnie na pustynnej prowincji, spotkanie jakiegoś Europejczyka graniczyło z cudem. Statek, na którym załapałem się kilka dni wcześniej do pracy, zakotwiczył na chwile w Kairze. A ja po prostu zszedłem na ląd i postanowiłem zostać tu na dłużej. Duże miasto, wszyscy w koło rozmawiają jedynie po arabsku, więc za cholerę nie powinienem był się z nikim dogadać. A jednak…

Pierwszy wieczór złapał mnie przy Muizz Street. To jedna z najstarszych ulic w dzielnicy zwanej Islamskim Kairem. Zagadali mnie jacyś kolesie i choć za cholerę nie mogłem ich zrozumieć, to jakoś rozmowa nam się kleiła. Tak mi się przynajmniej wydawało. Oni coś po arabsku, a ja do nich moją łamaną angielszczyzną. Oni swoje, ja swoje i wydawało się, że znamy się od lat. Zaprosili do jakiejś herbaciarni, poczęstowali herbatą i czymś do palenia. I tak siedzieliśmy do późna, gaworząc między sobą o wszystkim i o niczym, używając do tego wszelkich możliwych gestykulacji. Potem zaprosili do gospodarza, u którego mogłem spędzić noc.

Gospodarz miał niewielką ciężarówkę, która jednak nie była na chodzie. Ja nie miałem problemu z jej naprawą. Wystarczyło trochę przeczyścić zapłon. I dzięki temu dostałem pracę. Gospodarz prowadził sklep, restaurację i niewielki hotel. Zaproponował, żebym został jego pomocnikiem. Jeździłem tą ciężarówką po towary, sprzątałem i naganiałem do hotelu zagranicznych klientów, u których jako Europejczyk wzbudzałem większe zaufanie.

I tak mijały tygodnie w mieście, w którym z nikim nawet nie mogłem sobie swobodnie porozmawiać, choć mimo to czułem się jak u siebie, a Kairczycy traktowali mnie jak swojego, bez względu na moje pochodzenie, odmienną religię i zwyczaje. Dziś już wiem, że wystarczy chociaż spróbować zrozumieć czyjąś odmienność, a te wszystkie bariery kulturowe stają się zupełnie nieistotne.

Miłej drogi Moi Drodzy ;)

Opowieści niezmyślone

Janusz, lat 56, pochodzi spod Łodzi. Ale jego domem jest cały świat. Jest zawodowym kierowcą od 35 lat. Jeździł już po wszystkich kontynentach z wyjątkiem Antarktydy. Z każdego kraju, w którym przyjdzie mu pracować, spisuje przygody, które potem po powrocie do Polski chętnie opowiada kompanom przy kufelku piwka. Opowiada też i nam.

Janusz

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe