Zadyszka transportu publicznego

  • 04.02.2019, 13:37 (aktualizacja 11.03.2019, 12:38)
  • Jarek Sępek
Zadyszka transportu publicznego Fot. Shutterstock
Czerwony piętrowy autobus, czarna taksówka czy mapa metra to rozpoznawalne na całym świecie symbole Londynu. Mimo to, transport publiczny w stolicy zaczyna tracić pasażerów.

Codziennie w Londynie w trasę wyrusza 8 tysięcy autobusów miejskich i niemal 4 tysiące wagonów metra. Pasażerowie korzystający z całej sieci transportu publicznego wykonują zawrotne 30 milionów przejazdów dziennie. Jednak, według statystyk, system ten dostał małej zadyszki. Powoli, ale systematycznie, autobusy tracą pasażerów, a w tym roku, po raz pierwszy od dwóch dekad, liczba przejazdów metrem zaczęła spadać.

Innowacyjność popłaca

Londyn przez lata był liderem innowacyjności w dziedzinie transportu publicznego. Metro, najbardziej kojarzone z tym miastem, ma już 155 lat. Podczas gdy Polacy walczyli z zaborcą w powstaniu styczniowym, Londyńczycy otwierali pierwszą linię metra na świecie, z Paddington do Farringdon Street.

W 1908 roku wprowadzono pierwszy elektryczny automat do sprzedaży biletów. W 1911 roku na Earl’s Court pojawiły się ruchome schody. Eksperymenty z automatycznymi bramkami biletowymi w metrze to lata sześćdziesiąte.

Innowacyjne były też cenniki. Na Central Line, otwartej w 1900 roku, płaciło się za przejazd niezależnie od ilości stacji 2 pensy.

Długo jednak trzeba było czekać na pierwszy klimatyzowany pociąg. Pojawił się dopiero w 2010 roku na Metropolitan Line.

Od początku wyzwaniem jakie stało przed transportem publicznym w Londynie było też jego rozdrobnienie — różni operatorzy, niezdrowa konkurencja, dublowanie tras, niejednolite cenniki itd. Próby ujednolicenia systemu transportowego prowadzono jeszcze przed II wojną światową.

W jedności siła

Problemy uwidoczniły się w latach dwudziestych, kiedy brakowało autobusów. Lukę starały się wypełnić nierejestrowane i nielicencjonowane pojazdy, zwane „pirackimi”. Było ich ponad 200. Tamowały ruch w godzinach szczytu, a znikały w spokojniejszych porach, nie jeździły po wyznaczonych trasach, robiły sobie skróty. Na porządku dziennym było też ściganie się z normalnymi autobusami do przystanku. Wcześniej kłopoty z integralnością miało też metro, w którym każdą linię obsługiwała inna firma.

Pojawiły się więc wezwania do uporządkowania rynku. W odpowiedzi, już w latach trzydziestych powstała organizacja London Passenger Transport Board, która wchłonęła metro, omnibusy i Metropolitan Railway. W 1948 roku transport publiczny w stolicy został znacjonalizowany, a pod koniec lat sześćdziesiątych przeszedł spod kurateli rządu centralnego do władz lokalnych, stając się organem samorządowym Wielkiego Londynu.

Transport publiczny to system naczyń połączonych, dlatego pod koniec XX wieku Londyn poszedł jeszcze dalej i zarządzanie nim, jako całością, powierzył jednej organizacji — Transport for London (TfL). Jest ona kontynuatorem tradycji, ale na wiele większą skalę. Oprócz transportu publicznego, zarządza też drogami, taksówkami i transportem rzecznym. Pod jej skrzydłami znalazło się m.in. londyńskie metro, autobusy, Docklands Light Railway, kolej London Overground i TfL Rail, tramwaje, dworzec autobusowy Victoria, wynajem rowerów i kolejka linowa Emirates Air Line.

Transportowa zadyszka

Do tej pory taka taktyka się sprawdzała. Jednak, choć trudno to zauważyć na pierwszy rzut oka, przeciskając się w tłumie w godzinach szczytu w Central Line — liczba pasażerów metra spada.

Po dwóch dekadach wzrostu, podziemna kolej dostała zadyszki. Nie jest to jeszcze spadek drastyczny, zaledwie dwuprocentowy, z 1,38 miliarda przejazdów do 1,35 w roku fiskalnym 2017-18. Dla firmy jest to jednak strata 240 milionów funtów, co stawia pod znakiem zapytania szereg inwestycji.

To nie jedyne kłopoty. Spada także ilość przejazdów autobusami, a rząd regularnie obcina kolejne fundusze na TfL.

Zbawieniem miało być otwarcie nowoczesnej i długo oczekiwanej linii kolejowej Crossrail. Według szacunków TfL inwestycja miała dać 3,2 miliarda funtów w następnych pięciu latach. Niestety, to jedno z większych przedsięwzięć kolejowych na świecie, na razie przynosi straty. Jego otwarcie ponownie zostało opóźnione, tym razem przewidywany termin to wiosna 2019 r.

Łatanie dziur budżetowych może więc zacząć się od zmian w opłatach za przejazd samochodem przez centrum (Congestion Charge). Obecnie strefa obejmuje zaledwie 1,5 proc. powierzchni miasta, a z opłat wyłączeni są kierowcy świadczący usługi transportowe w rodzaju Ubera. Ich liczba w ciągu 4 lat zwiększyła się o 75 proc., a w piątkowe i sobotnie wieczory 18 tysięcy samochodów z kierowcami do wynajęcia zalewa ulice centrum.

Drogo

Odpływ pasażerów z komunikacji publicznej ma wiele przyczyn. Związany jest z ogólną niepewnością wynikającą z Brexitu, nagłaśnianymi przez media wypadkami, zagrożeniem terrorystycznym. Dodatkowo pojawiają się prywatni przewoźnicy jak Uber, którzy tworzą konkurencję.

Poza tym zachodzą spore zmiany w stylu życia. Coraz częściej Londyńczycy dostają możliwość pracy z domu w wybrane dni tygodnia, a zakupy robią przez internet, zamiast wyjeżdżać do sklepu.

Londyński transport publiczny jest ikoną tego kraju i wciąż uchodzi za jeden z najlepszych na świecie. Coraz częściej jednak branżowe rankingi wygrywają miasta azjatyckie jak Hong Kong czy Singapur.

Nie można zapominać o tym, że pasażerowie głosują portfelami.

Burmistrz Londynu Sadiq Khan próbuje temu zaradzić zamrażając ceny biletów autobusowych i pojedynczych przejazdów metrem na czas swojej kadencji (gospodarstwo domowe zyska na tym 200 funtów, ale koszt całego zabiegu szacowany jest na 640 milionów). Nie zmienia to faktu, że wciąż zdrożeć mogą bilety miesięczne.

W tym roku Londyn wygrał niechlubny ranking cenowy przygotowany przez Deutsche Bank. Pokonał Dublin, Auckland i Nowy Jork. Bilet miesięczny kosztuje tu 135 funtów i jest najdroższy na świecie.

Czy wiesz, że…

AUTOBUSY

– Londyńskie autobusy zaczęto malować na czerwono w 1907 roku. Firma London General Omnibus Company chciała w ten sposób wyróżnić się spośród konkurencji. Wkrótce stała się największym przewoźnikiem.

– Obecnie autobusy przewożą 6,5 miliona pasażerów dziennie.

– Można sprawdzić gdzie jest dany pojazd na mapie uaktualnianej w czasie rzeczywistym: traintimes.org.uk/map/london-buses

METRO

– Cały system londyńskiego metra ma około 249 mil długości i 270 stacji. Jednak tylko 45 proc. linii jest rzeczywiście pod ziemią.

– Każdy z pociągów przejeżdża rocznie średnio 114 tysięcy mil, czyli okrąża Ziemię niemal 5 razy.

– Najszybsze składy osiągają prędkość 60 mil/h, ale średnia, wraz z przystankami, to 20,5 mili/h.

CZAS I ODLEGŁOŚĆ

– 84 minuty. Tyle czasu średnio dziennie pasażerowie spędzają w środkach transportu publicznego. Ponad 85 proc. z nich poświęca na to więcej niż 2 godziny.

– 13 minut. To średni czas oczekiwania na stacji lub przystanku na środek transportu w dzień powszedni.

– 8,9 km. To średni dystans jaki pokonuje pasażer w Londynie w czasie jednego przejazdu. Jednak 59 proc. przejazdów jest dłuższa niż 12 km.

Jarek Sępek
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe