Zmęczeni Brexitem

  • 26.11.2018, 15:19 (aktualizacja 27.11.2018 19:43)
  • Radosław Zapałowski
Zmęczeni Brexitem Fot. Kordian Klaczyński Brexit kojarzy się miedzy innymi z Borisem Johnsonem i Theresą May. Karykatury właśnie tych polityków pojawiły się na billboardach reklamowych w centrum Londynu.
W kluczowym momencie negocjacji brytyjskie społeczeństwo jest zmęczone dyskusją na temat opuszczenia Unii Europejskiej. To zły znak.

Polityka męczy. A intensywna polityka zniechęca podwójnie. Brytyjczycy w ostatnich dwóch latach nie tylko pobierali nauki na przyspieszonym kursie europejskim, ale także odebrali potężną, skondensowaną dawkę brexitowych dyskusji, newsów i analiz. W konsekwencji zareagowali apatią i znużeniem. Bo wydaje się, że od referendum nie minęły dwa lata, ale dwie dekady. Brexit fatigue (zmęczenie Brexitem) to efekt braku klarownego pomysłu, koherentnej polityki i przeciągających się negocjacji bez wyraźnego progresu. Wielka Brytania kręci się w kółko, a społeczeństwo jest zdezorientowane. Wszystko to źle wróży na przyszłość. Grudzień to czas kluczowych, ostatecznych decyzji. A bez społecznego poparcia Theresa May nie będzie mogła wymusić na posłach łagodnej wersji Brexitu.

Warczenie buldogów

Im bliżej godziny zero – 29 marca 2019 – tym brytyjska polityka coraz bardziej zamienia się w koszmar. Wydawać by się mogło, że powaga chwili, najistotniejsze wydarzenie w ostatnich kilkudziesięciu latach historii Zjednoczonego Królestwa, potencjalna gospodarcza i społeczna katastrofa spowodują, że brytyjski establishment schowa niepoważną retorykę do kieszeni, żarty odłoży na bok, wstrzyma walki buldogów pod dywanem i będzie realizował politykę zgodną z interesem narodowym. Nic z tego. Posłowie i posłanki zachowują się jak kurczaki pozbawione głów, biegając po politycznym podwórku zupełnie bez sensu. Theresa May nie jest w stanie zapanować na własną partią i własnym rządem. Rządowi brextremiści złożyli dymisje i podgryzają 10 Downing Street z wygodnych kanap w telewizyjnych studiach. Euro realiści nie chcą się zgodzić na żadną umowę, która byłaby gorsza od obecnych warunków członkowskich w UE, choć nie ma na to żadnej szansy.

Opozycja też się miota. Na konferencji partyjnej Labour ogłosiła, że „wszelkie opcje są możliwe”, dając do zrozumienia, że kolejne referendum lub brak Brexitu są możliwe, ale w zeszłym miesiącu lider Partii Pracy Jeremy Corbyn w wywiadzie dla Spigla stwierdził, że wyjście Królestwa z Unii jest przesądzone. 10 parlamentarzystów koalicjanta Partii Konserwatywnej – irlandzkich unionistów zapowiada, że sprzeciwi się każdej umowie, w wyniku której powstanie granica między Irlandią, a Irlandią Północną. Choć jednocześnie sprzeciwiają się unii celnej z UE, bez której brak granic jest po prostu niemożliwy.

Anarchia w UK

Brytyjska polityka w ostatnich dwóch latach pogrążona była w głębokim chaosie, ale dziś doświadczamy anarchii. Partyjna dyscyplina nie istnieje. Każdy poseł i posłanka jest wolnym atomem. Theresa May jest coraz bardziej osamotniona i wciąż próbuje poskładać polityczne wolne elektrony w jakąś strukturę, szuka kompromisów, ale na sukces nie ma większych szans. Sama jest sobie trochę winna, bo przez dwa lata nie skonfrontowała się z „ciasteczkową polityką” i fantazjami brextremisów w Partii Konserwatywnej. Też wierzyła, lub udawała, że wierzy w magiczne jednorożce. Odrzucając unię celną zamknęła sobie furtkę na kompromis, choć od początku wiadomo było, że to głupota. Chaos na granicach, problemy z dostawami dóbr i towarów do UK, katastrofa importowa i eksportowa oraz problemy dla pracodawców szukających w UE specjalistów i siły roboczej. Połączenie osobistych ambicji i lekkomyślności mogło robić wrażenie na brextremistach. Ale to nie było odpowiedzialne rządzenie. Co gorsza, skutkowało fałszywym przekonaniem części społeczeństwa, że Brexit będzie prosty, lekki, łatwy i bez konsekwencji. Gdy zaczęły spływać analizy o potencjalnej katastrofie ludzie zareagowali zniechęceniem i rozdrażnieniem.

Get on with it!

Brytyjczycy chcą żeby Brexit był Brexitem. Najszybciej jak to tylko możliwe. Mają dość debat, politycznego zamieszania, medialnej gorączki. I dają temu wyraz. Niepokojące są badania przeprowadzone na osobach, które głosowały za Brexitem. Bo uświadamiają, że nawet koszmar nie jest w stanie naruszyć ich poglądów. 58 proc. osób chce opuszczenia Unii za wszelką cenę, nawet gdyby to oznaczało, że NHS nie będzie miał leków. Ponad połowa godzi się na gospodarczą recesję i wzrost cen żywności. 70 proc. nie będą przeszkadzały dłuższe kolejki w portach i na lotniskach. 69 proc. godzi się na wyższe koszty lotów. 10 proc. chce by obywatele krajów Unii opuścili Wyspy zaraz po 29 marca, czyli zasadniczo preferuje rozwiązania faszystowskie. Dwa lata kursu europejskiego ich nie przekonały. Sondaże w kwestii Brexitu nieco drgnęły na korzyść zwolenników pozostania w UE, ale nie jest to zmiana na tyle duża, aby można było mówić o rewizji referendum. Choć kolejny plebiscyt, to dziś jedyna szansa, żeby powstrzymać brextermizm. Theresa May nie ma zaplecza, żeby mogła doprowadzić do łagodnego Brexitu i nie ma za swoimi plecami społecznego poparcia dla tej jedynej racjonalnej opcji. To kłopot. Bo zegar tyka, a cały ten bałagan zasadniczo sprowadza się do jednego. Królestwo nie może jednocześnie być i nie być częścią unijnej ekonomii. Żaden, nawet najlepszy plan negocjacyjny nie rozwiązał tej oczywistej kwestii. Z prostego powodu: nie można jej rozwiązać.

Jeśli Królestwo chce handlować z UE, musi to robić na warunkach Brukseli. Brytyjczycy wciąż tego nie pojmują, a społeczne zniechęcenie tematem tylko jeszcze bardziej wszystko komplikuje. Na cztery miesiące przed Brexitem rząd jest sparaliżowany, w parlamencie panuje anarchia, a społeczeństwo ma w nosie konsekwencje opuszczenia Unii. Kto by pomyślał, że Brexit zamieni się w YOLO*.

*Skrót od słów: You Only Live Once oznaczających Żyje się tylko raz. Często traktowane jako wytłumaczenie do robienia rzeczy głupich i niebezpiecznych.

 

Radosław Zapałowski
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe