Nie byliśmy przygotowani na nowy taryfikator

  • 29.11.2018, 14:50
  • Albert Kerno
Nie byliśmy przygotowani na nowy taryfikator Fot. Shutterstock
Zmiany, które weszły w życie 3 września 2018 r., postawiły przed przewoźnikami niemałe wyzwanie. Mimo iż nowelizację przepisów zapowiadano od dawna, okazało się, że praktycznie i formalnie nikt nie był na nią przygotowany: ani branża transportowa, ani nawet same służby kontrolujące.

Wraz z początkiem września w życie weszły nowe przepisy mające bezpośredni wpływ na polską branżę transportową. Jest to przede wszystkim ustawa z dnia 5 lipca 2018 r. o zmianie ustawy w transporcie drogowym oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2018 r. poz. 1481), które wdrażają unijne akty prawne. Najważniejsze zmiany, które w bezpośredni sposób wpływają na funkcjonowanie polskich firm transportowych, mają związek z nowym taryfikatorem. Konieczne było ujednolicenie regulacji polskich i unijnych, wprowadzono zatem podział naruszeń oraz zdefiniowano kolejne, które w polskim taryfikatorze do tej pory nie występowały.

Co zmienił 3 września?

Aby dostosować rodzime prawo do wymagań narzuconych przez Rozporządzenie 406/2016 opracowane przez Unię Europejską, sklasyfikowano naruszenia według skali: poważne (PN), bardzo poważne (BPW) oraz najpoważniejsze (NN). Jednocześnie „łatwiejsze” jest utracenie dobrej reputacji oraz tym samym odebranie licencji transportowej firmie w przypadku popełnienia niektórych z naruszeń.

W taryfikatorze pojawiły się też nowe wykroczenia, m.in. za brak wpisu rozpoczęcia i zakończenia pracy, a ponadto podwyższono grzywny za istniejące już przewinienia, np. za przekroczenie masy całkowitej lub szerokości czy długości transportu, modyfikowanie czy fałszowanie ewidencji czasu pracy, podłączenie manipulatora do tachografu (warto przy tym wspomnieć, że 3 września w życie weszła także nowa ustawa o tachografach) itd.

Większa odpowiedzialność: kierowcy, menadżera, przewoźnika

W związku z tym, że wiele ewentualnych naruszeń (przede wszystkich związanych z ewidencjonowaniem czasu swojej pracy czy zapisywaniem czynności w tachografie) dotyczy codziennych obowiązków kierowców, to właśnie na nich ciąży ogromna odpowiedzialność za dobrą reputację, czyli w zasadzie „być albo nie być” firmy. Z drugiej strony nadzór nad pracą kierowców pełni osoba zarządzająca transportem, to zatem ona powinna dopilnować, aby wszystkie procesy w firmie przebiegły bezbłędnie. Z kolei na końcu tego „łańcucha” mamy przewoźnika, pracodawcę, ponieważ to on w praktyce jest odpowiedzialny za to, jak jego pracownicy wykonują powierzone im zadania.

Przewoźnicy błądzili jak we mgle

Zmiany mają na celu oczywiście wyeliminowanie nieuczciwej konkurencji – z zasadnością wprowadzenia nowych przepisów, tym bardziej, że było to narzucone przez prawo unijne, nie ma co dyskutować. Co najmniej dyskusyjny był jednak sposób wprowadzenia regulacji, a dokładniej: kompletny brak informacji i wytycznych, którymi mogłyby się kierować przedsiębiorstwa transportowe. Okazuje się, że w momencie, w którym omawiane przepisy weszły w życie, nie istniały jeszcze ich wiążące interpretacje, którymi mogłaby się sugerować branża transportowa. Co zadziwiające, na zmiany nie były przygotowane same służby kontrolujące, czyli przede wszystkim inspektorzy. Nawet same firmy specjalizujące się w tworzeniu oprogramowania i aplikacji do rozliczania czasu pracy kierowców musiały zawierzyć swojemu doświadczeniu i intuicji, czyli w zasadzie zgadywać (na szczęście trafnie), w jaki sposób wprowadzić do systemu kalkulacje kar…

Teraz z perspektywy czasu, choć minęło dopiero kilka miesięcy, możemy głośno zadać pytanie, czy wprowadzanie nowych przepisów i regulacji do polskiego prawa zawsze musi odbywać się bez uprzedniego gruntownego przygotowania, po łebkach i w sposób niedopracowany, wskutek czego cierpią na tym polscy przedsiębiorcy?

Uratują nas aplikacje

Jednocześnie warto zauważyć, że z uwagi na dynamicznie zmieniające się polskie prawodawstwo, nowe przepisy i regulacje, które w bezpośredni sposób wpływają na codzienne funkcjonowanie przedsiębiorstwa, trudno wyobrazić sobie, że procesy planowania, analizy i rozliczania (także czasu pracy) nadal przeprowadzane będą „ręcznie”, tzn. bez pomocy ze strony wspomnianych automatycznych programów i aplikacji rozliczeniowych czy telematycznych. Ogrom danych, informacji i zmiennych, jakie należy wziąć pod uwagę oraz niewyobrażalnie imponująca wiedza, jaką należy posiadać, sprawiają, że przewoźnicy, także ci o niewielkiej flocie, coraz częściej decydują się na wdrażanie wspomnianych nowoczesnych rozwiązań.

Albert Kerno, Country Manager, Cargo.PL

Z branżą TSL, zarówno na rynku krajowym, jak i europejskim, jest związany od ponad 10 lat.

Albert Kerno
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe