Klasyk w sercu

  • 29.11.2018, 16:36
  • Piotr Gulbicki
Klasyk w sercu
– Jak reagują na nasze pojazdy Anglicy? Uśmiechają się, pozdrawiają, robią zdjęcia. Często pytają co to jest, bo czegoś takiego wcześniej nie widzieli – śmieje się Bartek Krawiecki, założyciel i prezes klubu Klasyczna Polonia UK.

Większość przyjechała na kołach, ale były i takie, które przetransportowano lawetami. Drugi Zlot Klasycznej Polonii w Blenheim Palace zgromadził około 200 pojazdów. Pojawiły się między innymi warszawy, żuki, syrenki, maluchy, duże fiaty, polonezy, ale też mercedesy i BMW. To leciwe towarzystwo ubarwiały motocykle (kawasaki, junaki, WSK-i), a nawet dwuosobowy rower z czasów PRL-u, który przyjechał na Fiacie 126p.

Właściciele mają różne pomysły na dopieszczenie swoich dwu- i czterokołowych pupili. Jeden maluch pomalowany był na biało-czerwono, z takąż szachownicą na dachu oraz zdjęciami pilotów Dywizjonu 303 i symbolami tej formacji na szybach. Do słynnego Dywizjonu nawiązywały też kolory jednego z mercedesów.

Impreza trwała cały dzień. Były konkursy, muzyka, pieczone kiełbaski. Przez zlot przewinęło się 4-5 tysięcy ludzi z różnych zakątków Wielkiej Brytanii, a jako gość specjalny zawitał znany youtuber Kickster. Nie zabrakło też przedstawicieli innych nacji, w tym Anglika, z dumą prezentującego swojego poloneza.

– Chodzi nam przede wszystkim o dobrą zabawę, wzajemne poznanie się oraz budowanie relacji i kontaktów między miłośnikami klasycznej motoryzacji. Nie tylko właścicieli pojazdów, ale też jej sympatyków. Nie trzeba bowiem fizycznie posiadać klasyka, żeby mieć go w sercu – mówi Krawiecki.

W kamiennym kręgu

Zaczęło się od mercedesów. Bartek, jako posiadacz takiej 29-letniej maszyny, udzielał się na forum SEC C126 Klub Polska, gdzie poznał kilku właścicieli tych aut, na stałe mieszkających w Wielkiej Brytanii. Dwa lata temu zaprosił ich do siebie na ognisko, a kiedy okazało się, że nadają na tych samych falach, narodził się pomysł organizacji Zlotu Polonii zakochanej w klasykach. Miejsce imprezy, znalezienie sponsorów, dopracowanie szczegółów. Trochę to trwało, a w międzyczasie spotykali się na serwisach, parkingach, podczas rocznicy powstania jednej z polskich szkół sobotnich w Londynie, gdzie kilka pojazdów uatrakcyjniło ten jubileusz. Jednocześnie powstał fanpage, a potem strona internetowa.

– Od początku wierzyłam, że ta inicjatywa wypali, jednak nie sądziłem, że spotka się z aż tak dużym odzewem. Obecnie na Facebooku mamy 8,5 tysiąca osób w grupie zamkniętej, a 230 jest zarejestrowanych jako członkowie organizacji – opowiada pochodzący z Bisztynka na Mazurach Krawiecki, który od 2008 roku mieszka w Anglii, a od 8 lat w Blenheim Palace, gdzie pracuje jako ogrodnik. To właśnie w tym miejscu odbyły się dwa dotychczasowe zloty.

Idąc za ciosem we wrześniu zorganizowano rajd na trasie Oxford – Stonehenge, w którym uczestniczyło 45 pojazdów. Po drodze jego uczestnicy uczcili pamięć czterech polskich pilotów poległych podczas II wojny światowej, pochowanych na cmentarzu w Benson. Przy ich grobach złożyli kwiaty, zapalili znicze, pomodlili się. Potem, w Swindon, zwiedzili Muzeum Kolejnictwa, a ukoronowaniem tej 100-milowej eskapady był słynny kamienny krąg w Stonehenge.

Nie obyło się bez niespodziewanych sytuacji. – W naszym 24-letnim żuku, który sprowadziliśmy niedawno z Polski, przepaliła się rura wydechowa. Ale nie załamaliśmy rąk. Uszczelniliśmy ją puszkami, drutem oraz pastą uszczelniającą i dojechaliśmy do celu – wspomina Bartek i dodaje, że w przyszłym roku poczciwego żuka czeka jeszcze większe wyzwanie, planuje bowiem pojechać nim w charytatywnym Rajdzie Złombol, gdzie do pokonania będzie 2,5 tysiąca kilometrów!

W stylu retro

Moda na to co dawne powraca nie tylko wśród Polaków. W założeniu projekt Klasyczna Polonia UK miał być skierowany właśnie do nich, ale jak się okazało skusił również przedstawicieli innych nacji. Brytyjczycy, Słowacy, Węgrzy, Rumuni, Litwini… Uczestniczą w imprezach, udzielają się na forach.

– Fajnie, że tak jest, bo każdy ma swoje doświadczenia i sugestie, które mogą pomóc innym. Są u nas ludzie zawodowo związani z tą branżą, ale też zwykli pasjonaci motoryzacji – mówi Bartek i zauważa, że pojawienie się na drodze malucha, poloneza czy żuka budzi pozytywne reakcje. Ludzie uśmiechają się, pozdrawiają, często pytają co to jest, bo czegoś takiego wcześniej nie widzieli. Nieprzypadkowo wśród Anglików popularna jest zasada – „nie sprzedam, będę robił”. Samochód może stać nieużywany przez wiele lat, a nawet zarosnąć kurzem, ale właściciel nie chce go sprzedać, bo twierdzi, że jeszcze przyjdzie czas na remont.

– Wyspiarze mają sentyment do swoich pierwszych pojazdów, potem kupują nowe, którymi jeżdżą, ale starych się nie pozbywają. Traktują je niemal jak członka rodziny. I tak jest również w naszym przypadku – śmieje się prezes Klasycznej Polonii…

***

Zgodnie z regulaminem Klubu, klasykami są pojazdy wyprodukowane przed 1996 rokiem bądź modele, których produkcja zaczęła się wcześniej.

Piotr Gulbicki

Zdjęcia (4)

Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe