Pielgrzymi Europy

  • 26.11.2018, 16:16
  • Ewa Dziadosz
Pielgrzymi Europy Fot. Shutterstock
Szlak św. Jakuba jest drogą rozpoczynającą Europę, biegnącą przez Europę i nadającą sens Europie. Tak jest teraz, w czasie najliczniejszych wizyt pielgrzymów z różnych kontynentów i tak było w średniowieczu. I tak samo jak wtedy, pojawiają się pytania, na które odpowiedź każdy musi sam sobie wybrać z licznych przewodników.

Najczęstszym przedmiotem refleksji jest pochodzenie muszli, jako symbolu św. Jakuba. Najbardziej transcendentalna kwestia, o której nikt nie pomyślałby 100, czy 500 lat temu, to: czy apostoł św. Jakub rzeczywiście został pochowany w katedrze? A przy okazji: jak ta odpowiedź mogłaby zmienić historię... Po trzecie, dlaczego pielgrzymi wciąż tu przybywają?

„Radosna sieć”

jest prawdopodobnie najlepszym określeniem wielorakich dróg św. Jakuba, które opasywały Europę od tysiąclecia. Kiedy dawni pielgrzymi opuszczali dom, spotykali się z innymi w parafii, a następnie wyruszali grupowo w kierunku większych miejscowości. Stopniowo dołączali do nich kolejni, którzy rozpoczęli wędrówkę, aby spotkać się w czterech miejscach, łączących się w trasę we Francji. To najbardziej znana, ale wcale nie najpopularniejsza trasa. Na pytanie: skąd pielgrzymi wyruszają – odpowiedź brzmi: z każdego miejsca. Jakiego środka transportu używają? Teraz? Każdego. Kiedyś z Finlandii, Irlandii, Anglii wyruszali statkiem morskim. Teraz o wiele wygodniejszy jest statek powietrzny, który dostarczy nieco bliżej celu.

Dziś trudno nawet wyobrazić sobie wędrówkę ze Skandynawii do Fisterra, średniowiecznego końca świata, gdzie pielgrzymi palili znoszone ubrania i symbolicznie obmywali się z grzechów w falach Atlantyku. Co mógł czuć rzemieślnik, producent sit z Biłgoraja, gdy przeszedł góry i rzeki, aby zobaczyć bezmiar oceanu?  Co myślał toruński piekarz pierników o ciastach niemieckich, francuskich, hiszpańskich, które dostawał jako jałmużnę w drodze do Santiago? W dawnych wiekach polscy pielgrzymi preferowali drogi lądowe. Siostra prof. Aleksandra Witkowska z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego zwróciła uwagę na ciąg średniowiecznych kościołów pw. św. Jakuba wzdłuż głównych traktów prowadzących przez Małopolskę, a zwłaszcza na tzw. Ruskim Trakcie z Kijowa przez Lublin i Sandomierz do Krakowa. Był to jeden z wariantów Drogi Królewskiej (Via Regia), która przetrwała w kształcie zbliżonym do dzisiejszej autostrady A4.

Jakubowy Szlak

zaczynał się kiedyś w Estonii – przez Polskę, Niemcy, Szwajcarię i Francję aż do Santiago. Tradycyjnie drogę rozpoczynano od progu własnego domu. Jerzy i Stanisław Radziwiłłowie dotarli do grobu Apostoła w 1579, w 1611 Jakub Sobieski, ojciec króla Jana III Sobieskiego.  Przez wieki przemierzali ją przedstawiciele wszystkich stanów, m. in. Karol Wielki, św. Franciszek z Asyżu, Jan Dantyszek i papież Jan XXIII. W XIV wieku, szczytowym okresie popularności trasy, każdego roku przemierzało ten szlak ponad milion osób.  Po rewolucji francuskiej znaczenie pielgrzymek wyraźnie spadło i dopiero od końca lat 80. XX wieku szlak znowu zaczął przyciągać coraz większą liczbę pielgrzymów z całego świata i uznany został za europejski szlak kulturowy. Później to miano otrzymały też inne drogi, jak Szlak Cysterski czy Via Regia. Hiszpańska część Drogi św. Jakuba. Najpopularniejszy odcinek Camino, liczący 800 km długości Szlak Francuski zaczynający się na północnych zboczach Pirenejów – wpisany został na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO.

Począwszy od lat 80-tych kolejne europejskie kraje zaczęły odtwarzać dawne szlaki, na które ponownie ruszają współcześni pielgrzymi. Sieć pieszych szlaków pątniczych Camino de Santiago oplata już większość krajów Europy. W roku 2009 szlak sięgnął Sandomierza, następnie Lublina i można wyruszyć na liczącą ponad 4000 km samotną wędrówkę do hiszpańskiego Santiago de Compostela.

Grupowo, autobusem

Zatrzymując się w kolejnych sanktuariach, aby na koniec trafić na nabożeństwo rozpoczynające się wniesieniem figury św. Jakuba w procesyjnym orszaku i rozkołysaniem wielkiej kadzielnicy (Botafumeiro) nad głowami wiernych, na skrzyżowaniu naw.

– Kadzielnica waży 80 kg i ma 1,60 wysokości, co pozwala na okadzenie całego wnętrza katedry – relacjonuje pątniczka Weronika. – Katedra utrzymana jest w stylu romańskim. W ołtarzu znajduje się figura świętego ozdobiona brylantami i srebrem. Szczątki świętego, przewiezione w VIII wieku z Jerozolimy, spoczywają w krypcie pod katedrą. Po licznych schodkach można dostać się za ołtarz, by objąć figurę św. Jakuba i ucałować relikwie.

Ołtarz zdobi złota muszla, symbol pielgrzymów, pochodzący od występujących na wybrzeżu Atlantyku przegrzebków. Zbierane przez pątników stanowiły dowód pielgrzymki do grobu świętego. Z czasem stały się symbolem pielgrzymek. Często św. Jakub przedstawiany jest właśnie z pielgrzymim kijem, sakwą i muszlą. Pielgrzymi ozdabiają muszlą strój, plecak lub kij. Symbolem tym oznaczone są drogi św. Jakuba prowadzące do sanktuarium. Compostelkę (zaświadczenie) dostają pielgrzymi, którzy przeszli minimum 100 km. W Centrum Pielgrzymów, w Santiago de Compostela, należy wylegitymować się credencialem z pieczątkami zbieranymi na trasie. Przyjezdni pielgrzymi mogą kupić muszle na straganach i w sklepach, z wizerunkiem katedry i czerwonym krzyżem św. Jakuba.

Samotnie, samolotem

Znajomi pomogli zorganizować wyprawę i niedługo potem siedziałam na pokładzie samolotu do Hiszpanii – opowiada pątniczka Małgorzata. –  Już na lotnisku w Poznaniu wzbudziłam zainteresowanie współpasażera, który nie mógł się nadziwić, że 22. letnia dziewczyna leci sama do Hiszpanii, by przez 40 dni przemierzać szlak, którego zupełnie nie zna. Ja jednak w sercu odczuwałam głęboki spokój.

Przed wyjazdem nie sprawdziłam nawet trasy, wiedziałam tylko, że mam podążać za żółtymi strzałkami. W Pampelunie znalazłam pierwszą strzałkę i w ten sposób rozpoczęła się moja pielgrzymka. Początki były trudne: byłam zupełnie sama, 2500 km od domu, nie znałam hiszpańskiego, doskwierał mi upał i niewygodny plecak. Jednak już w tych pierwszych dniach doświadczyłam wiele sympatii i troski.

Strona duchowa Camino została w pewien sposób zatracona. Kościoły w wielu miejscach są pozamykane. „Albergue” oferują pielgrzymom schronienie, nie zapewniają jednak duchowej opieki. Tylko w niektórych kościołach odprawiana jest wieczorna msza święta z błogosławieństwem pielgrzymów. Największe wrażenie zrobił na mnie obrzęd obmycia stóp w drugim dniu mojej wędrówki. Po wieczornym nabożeństwie pielgrzymi zdejmowali buty i każdy obmywał następnej osobie stopę. Bardzo wzruszyło mnie też ucałowanie nogi pielgrzyma. Obrzęd ten miał nie tylko symboliczny wymiar, miał też bardzo realne znaczenie.

Pielgrzymem być!

Pielgrzymowanie jest formą pobożności przejętą przez chrześcijan i muzułmanów od Żydów. Drogi krain, które zamieszkali również wyznaczane były krokami pobożnych wędrowców.  W Izraelu pielgrzymowanie było często religijnym obowiązkiem. Pielgrzymowano przede wszystkim do sanktuariów, które powstawały zazwyczaj w miejscach, w których niegdyś Jahwe objawiał się ludziom. Szczególnie ważnym celem pielgrzymek pobożnych Żydów stała się jerozolimska świątynia Salomona, która szybko urosła do rangi najważniejszego, a z czasem jedynego miejsca kultu, a co za tym idzie, stała się celem pielgrzymek Izraelitów.

Odbycie hadż – pielgrzymki do Mekki jest obowiązkiem każdego muzułmanina i muzułmanki. Całowanie lub dotknięcie Czarnego Kamienia Kaaby nie jest obowiązkowe. Pod koniec sierpnia ponad 2 mln muzułmanów przybywa do Arabii Saudyjskiej, gdzie urodził się i doznał objawień Mahomet. To jedno z największych corocznych wydarzeń religijnych na świecie. To również jedno z największych wyzwań logistycznych.

Poszukiwanie sacrum jest też jednym z kierunków rozwoju biznesu. Potrzebny jest nie tylko transport, ale i miejsca noclegowe, jedzenie, pamiątki...

Ewa Dziadosz
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe