Polska – Anglia 0:6, ale wszyscy zadowoleni

  • 20.08.2018, 15:56 (aktualizacja 20.08.2018, 16:01)
  • Relacjonował redaktor sportowy amator Mr Szymon Wilanowski
Polska – Anglia 0:6, ale wszyscy zadowoleni Fot. Jacek Klejment
Sobota, przedpołudnie, żar lejący się z nieba nie pozwalał usiedzieć na zacienionej trybunie, nie mówiąc o jakimkolwiek wysiłku fizycznym. Mimo to na murawę stadionu Hutnika wyszły amatorskie drużyny Polski i Anglii. Ekipa Polski reprezentowana przez jedną z lokalnych firm, lidera z branży obróbki metalu (nie tylko ciężkiego). Anglicy to drużyna pod szyldem Iron Maiden, na czele z legendarnym liderem i basistą zespołu Stevem Harrisem, wspomaganym przez osoby z ekipy technicznej oraz managementu. Oni również mają coś wspólnego z metalem, tyle że tylko ciężkim.

Tuż po 11-ej gwizdek sędziego rozpoczął grę. Pierwsza połowa bardzo dynamiczna, składne akcje, kilka sytuacji bramkowych po obu stronach ze wskazaniem na gospodarzy. Czuć było ducha sportu. Mimo tego po 45 minutach wynik bezbramkowy.

W drugiej połowie ze względu na kontuzję odpadł jeden z gospodarzy. Jego nieobecność utworzyła lukę w obronie, którą bezwzględnie wykorzystała ekipa przyjezdna. Gole strzelali pomocnicy Steve’a Harrisa, natomiast sam lider pomimo kilku dogodnych sytuacji pudłował lub w ostatniej chwili był blokowany przez niezłego polskiego bramkarza.

Wspomniany upał dawał się we znaki coraz bardziej obu drużynom i tempo gry spadło. Każdy starał się walczyć, jednak piłkarze coraz częściej korzystali z ustalonych przed meczem zmian hokejowych. Choć ciężko w to uwierzyć to 62-letni basista nie opuścił boiska nawet na minutę, a trzeba pamiętać, że ten dżentelmen z Anglii poprzedniego dnia zagrał intensywny koncert oraz miał drugi taki w perspektywie następnych kilku godzin. Pozostaje pozazdrościć formy i pomyśleć o zadbaniu o swoją :)

Mecz skończył się wynikiem 6:0 dla Iron Maiden, choć nie do końca oddaje to obraz gry, ponieważ panowie z Krakowa zasługiwali zdecydowanie na niższy wymiar kary. Brytyjczycy zeszli do szatni z szerokimi uśmiechami, zadowoleni ze zwycięstwa, ale też z dobrej organizacji wydarzenia, nie szczędząc słów uznania i pochwał dla organizatora. Gospodarze mniej zadowoleni z wyniku, ale również uśmiechnięci, wszak gra z takim przeciwnikiem, możliwość uściśnięcia ręki i zrobienia pamiątkowej fotki z legendą pozostanie w ich pamięci na zawsze. Dało się też zauważyć, że w ich oczach malowała się wyraźna chęć rewanżu, do którego, kto wie, być może jeszcze kiedyś dojdzie.

Jak widać Iron Maiden to nie tylko koncerty, ale też aktywność fizyczna, na którą są gotowi w każdym miejscu na świecie dzięki temu, że w skrzyniach ładunkowych samolotu lub ciężarówek przewożących ekwipunek koncertowy zawsze znajdzie się miejsce na wszelaki sprzęt sportowy.

28 lipca 2018, ul. Tadeusza Ptaszyckiego 4, Stadion Miejski Hutnika Kraków.

Relacjonował redaktor sportowy amator Mr Szymon Wilanowski

Zdjęcia (2)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe