W magicznym świecie ciężarówek

  • 14.09.2018, 15:51 (aktualizacja 20.11.2018, 14:31)
  • Piotr Gulbicki
W magicznym świecie ciężarówek
– Te pojazdy mają w sobie magię, można się od nich na dobre uzależnić – nie ma wątpliwości Michał Miękiszak, którego pasją jest wykonywanie modeli i zdjęć ciężarówek.

Ma 21 lat, studiuje zarządzanie i inżynierię produkcji w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Gnieźnie. Zaliczył II rok, już planuje kolejny, ale w wolnych chwilach jego myśli krążą wokół ciężarówek. W swojej kolekcji ma różne marki – Scania, Volvo, Renault, Man, Mercedes… Modele są w skali 1/87.

– Kupuję gotowe części, jednak przed ich złożeniem, zanim pojazd trafi do mojej domowej gabloty, poddaję je procesowi urealniania. Chodzi o to, żeby były jak najbardziej podobne do oryginału – tłumaczy Michał, podkreślając, że to żmudne i pracochłonne zajęcie, ale dające dużo satysfakcji.

Praca składa się z kilku faz. Miękiszak zaczyna od malowania poszczególnych elementów na odpowiedni kolor, do czego używa aerografu i kompresora. Kiedy farba wyschnie, za pomocą specjalnych płynów zmiękczających nakłada na nie kalkomanię, czyli nadruki wodne. Następnym etapem jest lakierowanie części, w celu nadania im połysku i zabezpieczenia przed odklejeniem. Kiedy te są już gotowe, można zająć się dopieszczeniem wnętrza kabiny oraz detali zewnętrznych (zderzaki, lampy, lusterka, antenki itp.). Dużo czasu zajmuje wiercenie otworów w kołach mini-wiertarką, ale ostateczny efekt robi wrażenie. W swoim podręcznym zestawie Michał ma między innymi nożyki, nożyczki, igły, skalpele, pędzelki…

Czekoladowa naczepa

Motoryzacją interesuje się od dziecka. Jego tata prowadził firmę przewozową, w której znajdowały się małe ciężarówki (do 12 ton) oraz samochody dostawcze. To rozpalało wyobraźnię chłopca, który ujście dla swojej fascynacji znalazł w modelarstwie. W wieku 10 lat kupił pierwszy egzemplarz, Scanię R, a potem poszło już z górki. W jego kolekcji pojawiały się różne modele, w różnych skalach, w tym także samochody osobowe i samoloty. Jednak zawsze najważniejsze były ciężarówki.

Łącznie w ciągu dekady wykonał ponad 200 modeli. Części z nich się pozbył, traktując je treningowo, jako formę zdobywania doświadczenia, część zostawił sobie, a inne sprzedawał – głównie kolekcjonerom w Polsce, ale też w Wielkiej Brytanii i Austrii. Do wszystkiego dochodził drogą prób i błędów.

Jakie cechy powinien mieć dobry modelarz? Miękiszak nie ma wątpliwości – najważniejsze są cierpliwość i pomysłowość.

– Na początku właśnie z tą pierwszą miałem największe problemy. Kiedy coś nie wychodziło traciłem ochotę na poprawki i odkładałem wszystko na bok, na przykład jak farba na modelu się zważyła, albo gdy dostało się tam jakieś zanieczyszczenie. Ale lata doświadczeń sprawiły, że teraz nie poddaję się tak łatwo, mając świadomość, że to zupełnie normalne w tej zabawie – mówi Michał, dodając, iż zdarzało mu się jedną kabinę malować aż siedem razy, bo ciągle było z nią coś nie tak.

Nie mniej ważna jest pomysłowość. Dobry modelarz ima się różnych rozwiązań, żeby osiągnąć najbardziej zbliżoną do oryginału wersję. Michał do zrobienia plandeki naczepy wykorzystał opakowanie po czekoladzie, które ze względu na swoją elastyczność doskonale nadawało się do tego celu. Natomiast egzemplarzem, do jakiego ma największy sentyment i któremu poświęcił najwięcej pracy, jest Scania R Streamline z holenderskiej firmy specjalizującej się w transporcie drobiu – Tijs de Koning.

– Nad tym modelem pracowałem przez całe dwa miesiące, dzień w dzień. Tak długo to trwało, bo naczepę musiałem wykonać prawie od podstaw, a użyłem do tego arkuszy polistyrenu, metalowych siatek oraz innych materiałów jakie wpadły mi w ręce. A dodatkowo przerobiłem ciągnik zgodnie z holenderskim tuningiem ciężarówek – wylicza.

Towarzysz aparat

Modele Michała dumnie prezentują się w jego domowej gablocie. Wystawiał je też na lokalnych pokazach, zawsze zdobywając nagrody i wyróżnienia. Ale to nie jedyne jego hobby związane z ciężarówkami.

– Uwielbiam robić im zdjęcia, co fachowo nazywa się truck-spottingiem. Niektórym ludziom ciężko zrozumieć co może być w tym ciekawego, ale mnie to bardzo kręci – przyznaje 21-latek i dodaje, że ta przygoda zaczęła się od oglądania niemieckich specjalistycznych portali internetowych, prezentujących ciężarówki z różnych zakątków globu. Pod ich wrażeniem sam chwycił za aparat, który teraz jest jego nieodłącznym towarzyszem, i widząc przejeżdżającą ciężarówkę uwiecznia ją na kliszy. W swoich zbiorach ma setki fotografii, między innymi pojazdów z Kirgistanu, Uzbekistanu, Kazachstanu, Armenii, Turcji, Mołdawii. A także z Zachodu, w tym Holandii, Belgii czy Danii.

– Mało osób ma świadomość jak dużo ciężarówek, z różnych części świata, jeździ po naszych drogach. Najbardziej chciałbym uwiecznić te z Iranu, niestety przez siedem lat, od kiedy robię zdjęcia, nie udało mi się żadnej spotkać. Ale wszystko przede mną, co się odwlecze… – śmieje się Michał.

***

To drogie hobby? Wszystko zależy od tego, co chcemy osiągnąć. Proste zestawy (ciągnik plus naczepa) to koszt około 200 zł, ale im więcej nadruków i dodatków, takich jak halogeny, trąbki czy orurowania, tym kwota rośnie.

Na początku najbliżsi Michała byli sceptycznie nastawieni do jego modelarskiej pasji, gdyż praktycznie całe kieszonkowe przeznaczał na zakup materiałów. Obecnie podziwiają go – za cierpliwość i efekty.

Piotr Gulbicki

Zdjęcia (5)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe