Zawód instruktor

  • 12.09.2018, 15:41 (aktualizacja 20.11.2018, 14:31)
  • Rozmawiał Piotr Gulbicki
Zawód instruktor Fot. Piotr Gulbicki Tymek Skroban
– Dobry fachowiec może zarobić nawet 30 funtów za godzinę. Ale droga do tego zawodu nie jest ani łatwa, ani tania – mówi instruktor nauki jazdy Tymek Skroban w rozmowie z Piotrem Gulbickim.

Praca instruktora na Wyspach różni się od tej w Polsce?
– Na pierwszy rzut oka nie za bardzo, jednak jeśli przyjrzymy się bliżej, to widać różnice. Trzon, czyli prowadzenie zajęć z kursantem pod kątem przygotowania do egzaminu pozostaje ten sam, natomiast wiodącą techniką w nauczaniu jest tzw. coaching. Polega to na tym, że instruktor poprzez pytania, drogą logiki i spostrzeżeń, naprowadza ucznia na konkretne wnioski i rozwiązania, a nie narzuca mu z góry gotowe formułki. Dzięki temu nauka jest szybsza i efektywniejsza.

Inną kwestią, jaką zaobserwowałem, jest fakt, że nad Wisłą walka o klienta powoduje, iż ceny często są mocno zaniżane. W ten sposób traci cała branża, gdyż schodzi się do granicy, po przekroczeniu której to zajęcie staje się mało opłacalne. W Wielkiej Brytanii takie sytuacje też się zdarzają, ale są one sporadyczne, gdyż instruktorzy, nawet ci dopiero wchodzący do zawodu, dostosowują się do cen obowiązujących na rynku. Mają bowiem świadomość, że w dalszej perspektywie podcinaliby gałąź na której siedzą.

Również model wykonywania pracy się różni. W Polsce instruktor często związany jest z jakąś szkołą jazdy, z której dostaje służbowy samochód. Natomiast w UK do wyboru są trzy opcje. Najpopularniejsza jest ta, kiedy instruktor prowadzi własną działalność i sam szuka dla siebie klientów. Można też wykonywać usługi pod szyldem innej firmy, jednak jako self-employed (samozatrudnienie), nie będąc w niej zatrudnionym. No i wreszcie pełna franczyza – dostajemy firmowe auto, ale płacimy za jego wynajem i podsyłanie klientów przez franczyzodawcę. Zazwyczaj to koszt co najmniej 300 funtów miesięcznie.

Dużo Polaków na Wyspach pracuje w tym zawodzie?
– Według mojej wiedzy około 150. Znam większość z nich, ponieważ jako założyciel firmy Emano od dawna jestem związany z tutejszym rynkiem nauki jazdy. Części z tych osób udzielałem wskazówek jak zrobić kurs, pomogłem też ponad 50 polskim instruktorom w nostryfikowaniu ich uprawnień uzyskanych w kraju na grunt brytyjski.

To automatyczna procedura?
– Owszem, aczkolwiek trzeba wiedzieć, jak dokładnie wygląda ten proces. Po uzyskaniu uprawnień osoby są wzywane na tzw. standard check, czyli egzamin sprawdzający praktyczne umiejętności, który muszą regularnie zaliczać wszyscy instruktorzy. Może się on odbyć nawet już po trzech miesiącach.

Droga „zwykłego” kandydata na instruktora jest znacznie dłuższa.
– I mocno skomplikowana. Potrzeba do tego sporo pieniędzy (od 2,5 tys. funtów w górę), wytrwałości, no i nie ma pewności, że egzamin zakończy się powodzeniem. Średnio niespełna dwie osoby na dziesięć zostają instruktorami.

Kursant musi mieć ukończone 21 lat, co najmniej od 3 lat posiadać prawo jazdy i nie przekroczyć 6 punktów karnych jako kierowca. Ten ostatni wymóg dotyczy oczywiście brytyjskich kryteriów, gdyż polskie w tym względzie są znacznie łagodniejsze.

Szkolenie w najlepszym przypadku trwa 9 miesięcy, ale zazwyczaj jest dłuższe, nawet do 2 lat. Najbardziej reklamowanym sposobem przygotowania do egzaminów są kursy organizowane przez duże sieciowe szkoły, jednak osobiście uważam, że oferowane przez nie standardy generalnie nie są najwyższe. Polecam raczej niezależnych trenerów szkolących instruktorów, którzy często robią to taniej i lepiej.

Egzamin składa się z trzech części. Pierwsza, teoretyczna, obejmująca 100 pytań, bazuje częściowo na wiedzy związanej z wymogami kierowcy, a częściowo ze specjalistycznymi zagadnieniami typowo pod kątem instruktorskim. Potem czekają dwa egzaminy praktyczne. Na pierwszym, z jazdy, można popełnić maksymalnie 6 drobnych błędów. Wymagana jest płynna, zaawansowana technika prowadzenia pojazdu. Ostatni ma na celu weryfikację umiejętności efektywnej nauki jazdy kursantów.

Zaawansowana technika prowadzenia pojazdu dotyczy chyba wszystkich kandydatów na kierowców…
– Zgadza się, tyle że w przypadku osób aspirujących na instruktorów kryteria są wyższe. Można mieć na koncie tysiące przejechanych kilometrów, a ciągle popełniać błędy. Z biegiem lat zaczynają się one nawarstwiać i trudno je wyeliminować, dlatego zazwyczaj sporo czasu potrzeba zanim kandydat zacznie jeździć jak elitarna garstka zaawansowanych kierowców (około 1 proc.) poruszających się po brytyjskich drogach.

Wśród najczęściej spotykanych negatywnych przyzwyczajeń można wymienić nieprzywiązywanie większej wagi do obserwacji tego, co dzieje się dookoła. Dlatego zanim ruszymy z miejsca koniecznie trzeba sprawdzić lusterka, ogarnąć sytuację z przodu, z tyłu, po bokach. Kolejna ważna sprawa – nie powinno się jeździć ani na luzie, ani na wciśniętym sprzęgle, gdyż wówczas nie mamy pełnego panowania nad pojazdem.

Jest duża konkurencja na rynku?
– Jak wszędzie. Trzeba wejść w środowisko, wyrobić sobie markę, zdobyć klientów. Dobry instruktor z pewnością da radę, a z czasem, dzięki rekomendacjom, może dyktować wyższe stawki. Obecnie wahają się one w granicach 18 - 30 funtów za godzinę, przy czym te górne dotyczą głównie Londynu, gdzie koszty życia są wyższe…

Tymek Skroban
Instruktor nauki jazdy. Od 13 lat mieszka w Anglii, od dekady prowadzi wydawnictwo Emano, związane z branżą motoryzacyjną.

W Wielkiej Brytanii zarejestrowanych jest około 40 tys. instruktorów nauki jazdy. Trudno jednak określić ilu z nich na co dzień wykonuje ten zawód.

Rozmawiał Piotr Gulbicki

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Świnka
Świnka 12.09.2019, 01:46
Najlepsza szkola nauki jazdy w Londynie Lucky Driving Academy :))) zdalam za pierwszym razem Polecam !

Pozostałe