Pięciogwiazdkowe Risotto zadławi Europę

  • 21.06.2018, 14:43 (aktualizacja 22.05.2019, 11:19)
  • Wiktor Moszczyński
Pięciogwiazdkowe Risotto zadławi Europę Fot. Shutterstock
Źle się dzieje w podbrzuszu Europy. Właściwie to, co się działo na Półwyspie Apenińskim, było przeciwstawieniem wszelkiej logiki gospodarczej już przez ostatnie dziesięć lat. Włochy to narόd o wielkim potencjale z trzecią największą gospodarką w strefie euro, mający obecnie wciąż 1.5 proc. wzrostu gospodarczego. Jest też ogromnie podzielony, jeśli chodzi o dochody mieszkańców i poszczególnych regionów. Obecna sytuacja w tym kraju staje się coraz większym zagrożeniem dla całego europejskiego porządku.

11 proc. bezrobocia, choć wiadomo, że wiele osόb żyje z gospodarki czarnorynkowej, często w ramach mafijnej działalności. Kraj posiada dług publiczny przekraczający 132 proc. dochodu narodowego, a przeciętne dochody nie przekraczają wysokości dochodόw z czasu wielkiego kryzysu finansowego w roku 2008. Przy wysokich wydatkach na świadczenia społeczne i archaicznym sposobie zarządzania firmami Włochy posiadają niemal najniższą wydajność gospodarczą na głowę w całej Unii Gospodarczej.

Wszystko jeszcze jakoś się kleiło gospodarczo przez wiele lat przez lepik rozszerzonej korupcji na każdym szczeblu i przez łagodniejsze traktowanie spłacania długόw wobec Europejskiego Banku Centralnego, prowadzonego zresztą przez włoskiego bankiera. Ze względu na szerokie rozmiary gospodarki włoskiej traktowano ten kraj o wiele łagodniej niż, powiedzmy, Grecję czy nawet Hiszpanię. Liczono się też z tym, że Włochy były jednym z sześciu państw zakładających strukturę, ktόrą teraz nazywamy Unią Europejską. Rόwnież po upadku skorumpowanego hochsztaplera premiera Berlusconiego, rządy włoskie wykazywały duże poczucie odpowiedzialności za spłacanie długόw, wprowadzania koniecznych reform i dotrzymanie obietnic wprowadzenia ostrzejszej dyscypliny fiskalnej.

W postaci Premiera Mario Renzi, szefa progresywnej Partii Demokratycznej, Włosi zaufali nawet osobie z dużą charyzmą. Ale nawet on nie był w stanie sprostać coraz wyraźniejszym sprzecznościom w zarządzaniu gospodarką i zapobiec rosnącej frustracji wynikającej ze stałego obniżenia w poziomie życia, za co najłatwiej było oskarżać elity polityczne i gospodarcze, które identyfikowano z wymogami strefy euro. A elity mogły utrzymać się przy władzy przez tworzenie kolejnych koalicji partyjnych, dla zaspokojenia potrzeb sfrustrowanego, lecz zróżnicowanego elektoratu.

… i nadeszli populiści

Gospodarcze i polityczne sprzeczności tego systemu najefektowniej prześmiewał popularny komik włoski Beppe Grillo, ktόry przeszło 10 lat temu wzniecił nowy ruch polityczny mający na celu wprowadzenie demokracji „bezpośredniej”, przede wszystkim na szczeblu lokalnym, i domagał  się „oczyszczenia” instytucji parlamentarnych z zawodowych politykόw i osόb skazanych poprzednio za przestępstwa. Krytykowano też rolę Unii Europejskiej w uniemożliwieniu radykalniejszych reform gospodarczych. Przy stęchłej atmosferze włoskiej demokracji opartej na koalicjach i rządach technokratόw, ruch Grillo, zwany Ruchem Pięciu Gwiazd, uzyskiwał coraz szersze poparcie w wyborach na wszystkich szczeblach. Wybierano kandydatόw na podstawie plebiscytόw lokalnych, a nie według kluczy partyjnych. Przedstawiciele Ruchu wybrani zostali na przykład na burmistrzόw Rzymu i Turynu i partia regularnie uzyskiwała poparcie w okolicach 20 proc. na szczeblu krajowym.  

Uchodźczy kozioł ofiarny

Wzrastający, niekończący się napływ uchodźców z Afryki Północnej, których Włochy zmuszone zostały przyjmować, zaognił jednak sytuację. Inne kraje unijne nie kwapiły się bowiem przejąć znaczną ich część. Początkowe wielkie akcje humanitarne w ratowaniu tych uciekinierόw przemieniały się z czasem w ostre konflikty społeczne i wzbudzenie poczucia bezradności i strachu wobec nowoprzybyłych. Wykorzystały to z kolei prawicowe organizacje polityczne, a szczególnie Liga Północna, która zapowiadała, że po zdobyciu władzy będzie w stanie wypędzić niepotrzebnych cudzoziemców, wprowadzić ambitny program zainwestowania w infrastrukturę państwa i „odzyskać monetarną suwerenność” przez wystąpienie ze strefy euro. Przywódca Ligi, Matteo Salvini, jest entuzjastycznym sympatykiem zarówno Trumpa jak i Putina.

Czując potrzebę radykalniejszych zmian w strukturze politycznej, aby zapobiec tym ruchom anty-europejskim z prawa i z lewa, premier Mario Renzi zapowiedział referendum w zeszłym roku, aby zmienić konstytucję, osłabić senat i wzmocnić centralną władzę wykonawczą. Sromotnie przegrał i musiał zrezygnować z premierostwa. Ruch Pięciu Gwiazd i prawicowa Liga prowadziły ostrą, lecz skuteczną kampanię, aby obalić referendum.

Doceniając słaby autorytet tradycyjnych partii w obliczu ich niepopularności w społeczeństwie prezydent Sergio Mattarella zmuszony został rozpisać nowe wybory w marcu tego roku. Wynik podkreślił jeszcze mocniej obecny stan rzeczy. Ruch Pięciu Gwiazd pod przewodnictwem nowego lidera Luigi di Maio zdobył 32.7 proc. głosόw i największą ilość mandatόw w parlamencie. Na drugim miejscu uplasowała się Liga, uzyskując 17 proc., a dopiero na trzecim znalazła się Partia Demokratyczna.

Po niemal trzech miesiącach impasu politycznego dwie partie antyestablishmentowe zdecydowały, mimo wspólnych, zatargόw, powołać rząd koalicyjny, a na jego czele miał stanąć technokrata Giuseppe Conte. Skrajnie prawicowy Salvini przyjął funkcję ministra spraw wewnętrznych, a di Maio funkcję wicepremiera i ministra od gospodarki.

Opium dla mas

Obecny rząd Włoch jest 66-tym od czasu II Wojny Światowej. Jest także najbardziej radykalny i politycznie nieokrzesany. Zapowiada zaskakujące zmiany na każdym froncie. Ma zamiar wprowadzić uproszczony system podatkowy i chce cofnąć cięcia w emeryturach, wprowadzone jeszcze w roku 2011. Zapowiada tzw. „dochód obywatelski” 780 euro miesięcznie dla osόb poszukujących pracy i dla ludzi w potrzebie (taka włoska wersja polskiego 500 plus, ale nie prorodzinna). Wynikające z tego dodatkowe dziury w budżecie chce załatać sprzedażą państwowych udziałόw w firmie inwestującej w fundusze emerytalne, a także innych państwowych instytucji i zamrożeniem znacznego procentu długu wobec Europejskiego Banku Centralnego.

Rząd ten chce w ogóle zmniejszyć mocną dyscyplinę fiskalną, utrzymaną przez strefę euro, co powoduje już mocne reakcje w Brukseli, Paryżu i Berlinie. Wyraźnie wpada też w konflikt z innymi instytucjami europejskimi przez kolejne decyzje – zmniejszenie wpływu unijnych regulacji, zawieszenie udziału w sankcjach przeciwko Rosji i w wprowadzeniu ostrego kursu antyimigracyjnego, opartego na natychmiastowym wyrzuceniu przeszło pόł miliona nielegalnych imigrantόw z Afryki.

Trudno przewidzieć, aby ta koalicja miała szanse przetrwania dłużej niż rok, ale w międzyczasie może narobić wiele szkód dla instytucji demokratycznych i dla funkcjonowania gospodarki. Może też wzmocnić konflikty z sąsiadami południowymi jak Tunezja, a także zagrozić systemowi bankowemu przez prowadzenie niezrównoważonej polityki gospodarczej.

Europo miej się na baczności

Ale nie tylko gospodarka włoska jest tu zagrożona. Działania włoskiego rządu zapowiadają bowiem kolejny etap problemów na całym kontynencie. Po kryzysach finansowych, nawale uchodźców, wybrykach prawnych w Polsce i na Węgrzech, po Brexicie, i po zapowiedzianej wojnie celnej ze Stanami Zjednoczonymi, bałagan włoski jest kolejnym zagrożeniem dla całej Europy, ponieważ trafia w samo jej serce. A winę za to muszą ponosić instytucje europejskie, które popychają wciąż strategię finansową, opartą na stabilizacji euro, kosztem wszystkich państw południowych, ktόre z kolei nie mają elastyczności, aby odbić się od zawyżonych cen dewaluacją swojej waluty.

Już od czasu kryzysu finansowego jedynie państwa Europy Północnej, a szczególnie Niemcy, korzystają z niskiego (dla nich) kursu europejskiej waluty, która umożliwia im tani eksport towarów przemysłowych i rolniczych, a innym państwom jak Włochy, narzucają rygor obcy ich gospodarczemu systemowi.

Euro miało być tym żelem, który zapewni spójność w rozwoju wszystkich państw na kontynencie, a stało się powodem największego rozbicia w europejskiej rodzinie. Nie tylko Włochy muszą się więc zreformować, ale cała Unia Europejska również. Inaczej problem włoski może zakończyć się nie tylko kryzysem finansowym dla euro, ale i rozkładem politycznym całej Unii Europejskiej.

***

O autorze

Wiktor Moszczyński jest działaczem społeczno-politycznym i dziennikarzem. Ur. w 1946 r. w Londynie. Aktywny działacz Polish Solidarity Campaign, w latach 1982-83 przewodniczący tej organizacji, współorganizator demonstracji pod polska ambasadą 13 grudnia 1981 r., a także wielkiej demonstracji, która odbyła się w tydzień później w Hyde Parku. Wiceprezes Zjednoczenia Polskiego w latach 1990-93, czynnie biorący udział w kampanii na rzecz zniesienia wiz brytyjskich dla Polaków; prowadził m.in. kampanię przeciwko „Daily Mail”, gdzie publikowane były antypolskie artykuły (zebrał ponad 80 takich przykładów).

W latach 1994-2001 był redaktorem naczelnym miesięcznika „Orzeł Biały”. Przez kilka lat pisał felietony do „Ealing Gazette”, które złożyły się na jego pierwszą książkę „Hello I’m Your Polish Neghbour” (London 2008). Przez wiele lat pisywał artykuły do „Dziennika Polskiego” w Londynie, a obecnie ma stały felieton w „Tygodniu Polskim”, który można tez przeczytać na blogu: polaklondynczyk.blogspot.co.uk

W 2011 r. wydał drugą książkę, pierwszą w języku polskim Polak Londyńczyk (Oficyna Wydawnicza Kucharski, 2011).

Wiktor Moszczyński

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe