Spocząć w ojczystej ziemi

  • 05.06.2018, 13:23 (aktualizacja 03.12.2018, 14:53)
  • Piotr Gulbicki
Spocząć w ojczystej ziemi Fot. Shutterstock
Umiera twój bliski w Wielkiej Brytanii. I co dalej? Pochować zwłoki na miejscu czy przetransportować do Polski, żeby spoczęły w ojczystej ziemi? Część osób wybiera tę drugą opcję.

Panika, rozpacz, zamieszanie. Śmierć bliskiej osoby to poważny cios dla rodziny zmarłego. Do załatwienia jest szereg formalności, z których większością zajmują się specjalistyczne firmy pogrzebowe. Dokonując wyboru usługodawcy warto upewnić się, czy ma on swoją siedzibę na Wyspach, z czym wiąże się niezbędne zaplecze do wykonywania tego typu zleceń.
Transport ciała do kraju wymaga uzyskania pozwolenia od koronera, konsulatu oraz odpowiedniego organu w Polsce (starosty bądź władz miasta), właściwego dla miejsca przyszłego pochówku. Urzędowi trzeba przesłać akt zgonu, tłumaczenie przysięgłe tegoż dokumentu, wniosek oraz upoważnienie od rodziny zmarłego. Z aktu zgonu musi wynikać, iż przyczyną śmierci nie była choroba zakaźna. Urząd ma trzy dni robocze na wydanie decyzji w imieniu prezydenta (burmistrza) miasta bądź starosty powiatowego.

Jednocześnie dom pogrzebowy występuje do brytyjskiego koronera o pozwolenie na przetransportowanie ciała poza teren Zjednoczonego Królestwa. Niezbędne jest tu zaświadczenie od patologa bądź lekarza rodzinnego wykluczające chorobę zakaźną jako przyczynę zgonu. Z kompletem powyższych dokumentów oraz deklaracją pracownika, że w trumnie znajduje się wyłącznie ciało zmarłego, pracownik firmy pogrzebowej udaje się do polskiego konsulatu w celu uzyskania pozwolenia na sprowadzenie zwłok do kraju.

– Na załatwienie wszystkich formalności potrzeba kilka dni, a sama repatriacja jest możliwa nawet w ciągu tygodnia. Jednakże, jeśli ciało trafia do koronera, który ma ustalić przyczynę zgonu, procedura może się znacznie przedłużyć i trwać nawet powyżej miesiąca. Niestety, bardzo często tak się dzieje i nikt nie ma na to wpływu – mówi Artur Galla, właściciel londyńskiego Zakładu Pogrzebowego „Galla”.

Krok w tył

Prosektorium firmy pogrzebowej. To tam zmarły jest przygotowywany do swojej ostatniej ziemskiej drogi. Ciało po umyciu i ubraniu zostaje złożone w trumnie z wkładem cynkowym, która po wizycie rodziny w kaplicy pożegnań jest hermetycznie zamykana. Dokumenty wydane przez konsulat i urząd w Polsce zabraniają jej otwierania aż do samego pogrzebu.
Zwłoki mogą być transportowane na dwa sposoby – albo drogą lądową albo powietrzną. W tym drugim przypadku, zgodnie z wymogami linii lotniczych, ciało musi zostać poddane procesowi balsamowania. Trumna dostarczana jest na lotnisko przez jedną firmę pogrzebową, a odbierana przez inną, lokalną, zajmującą się dalszymi czynnościami – włącznie z pochówkiem. Warto jednak pamiętać, że tylko dwa polskie porty lotnicze, w Warszawie i Krakowie, przyjmują zwłoki.

W przypadku transportu drogą lądową trumna jest przewożona bezpośrednio do wskazanego przez rodzinę zakładu pogrzebowego. Odbywa się to w specjalnie przystosowanym do tego pojeździe.

– Służby graniczne są przygotowane na tego typu sytuacje, jednak zdążają się urzędnicy, którzy słysząc, że wieziemy ciało zmarłego, robią duże oczy i krok w tył – mówi Artur Galla.
Koszty transportu są zróżnicowane i wahają się w granicach 1,5 – 3,5 tys. funtów. Główne czynniki wpływające na cenę to środek transportu (samolotem jest średnio o 600 funtów drożej niż autem) oraz rodzaj trumny i materiał z jakiego została wykonana.

Prochy w urnie

Przewożenie ciała to nie jedyna opcja. Coraz więcej ludzi skłania się do kremacji zwłok, szczególnie w sytuacji, kiedy nie są pewni czy zostaną w Wielkiej Brytanii na stałe, czy raczej wrócą do kraju. W przypadku spopielonych szczątek znacznie łatwiej jest później zabrać urnę, niż organizować bardzo kosztowną ekshumację.

Formalności do załatwienia odnośnie przewożenia prochów są podobne do tych, z jakimi mamy do czynienia decydując się na transport ciała. Tyle, że nie jest konieczny dokument wykluczający chorobę zakaźną jako przyczynę zgonu ani pozwolenie od koronera.

Jaki jest koszt kremacji? Tej podstawowej, jeśli rodzina nie chce uczestniczyć w ceremonii w krematorium, wynosi około 1,5 tys. funtów. Natomiast, kiedy bliscy decydują się na takie rozwiązanie, cena wzrasta o 500 funtów. Z kolei 3 tys. funtów trzeba zapłacić w przypadku ceremonii ciałopalenia połączonej z mszą świętą w kościele.

Dostarczenie urny do Polski przez zakład pogrzebowy to wydatek rzędu 200 funtów, ale rodzina może zrobić to sama, nie ponosząc dodatkowych kosztów…

Jedną z najgłośniejszych tragedii, do jakich doszło w ostatnich latach w Wielkiej Brytanii, była śmierć Daniela Pełki. Czteroletni chłopczyk, mieszkający z matką i jej konkubentem w Coventry, przez wiele tygodni był przez nich głodzony i torturowany. Zmarł w marcu 2012 roku, a 18 miesięcy później jego ciało, dzięki staraniom biologicznego ojca, zostało sprowadzone do Łodzi i pochowane na miejscowym cmentarzu. Przed transportem w kościele św. Stanisława Kostki w Coventry odprawiona została pożegnalna msza święta, w której wzięło udział ponad 200 osób.

Piotr Gulbicki

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe