Najdłuższa prosta

  • 07.05.2018, 13:05
  • Janusz
Najdłuższa prosta Fot. Shutterstock Autostrada Eyre
Był rok 1999. W Polsce bieda i bezrobocie, dochodzące do chyba 20 proc. W Europie Zachodniej pracowałem jedynie na czarno, bez ubezpieczenia, bez żadnych praw. Polska dopiero właśnie rozpoczynała negocjacje akcesyjne z Unią Europejską, więc na nasze szybkie dołączenie do tej bardziej cywilizowanej części kontynentu i legalną tam pracę na razie się jeszcze nie zanosiło.

Za zaproszenie kolegi pojechałem do dalekiej Australii. Trafiłem do Adelaide na południu kraju, gdzie załapałem się do pracy jako kierowca niewielkiej ciężarówki. Tzn. niewielkiej jak na Australię, bo po tamtejszych drogach jeżdżą głównie giganty takie jak w USA. Czasami przyszło mi jeździć na zachód do odległego o ponad 2,5 tys. km Perth. I właśnie te kursy utkwiły mi w pamięci, jako w życiu chyba najbardziej monotonne i samotne.

Jeździłem autostradą Eyre, łączącą południową i zachodnia Australię. To w większości droga prowadząca przez nicość. Narzekacie, że w Europie serwisy przy autostradach nie pojawiają się zbyt często? Przy tamtej drodze jedyne niewielkie motele ze sklepikami pojawiają się co 200 czy 300 km. A dookoła zero ludzi, zero domów, zero cywilizacji.

Jak by tego wszystkiego było mało, pewien bardzo długi odcinek tej trasy pomiędzy Balladonią a Caiguną jest zupełnie prosty. Bez żadnego, nawet najmniejszego zakrętu jedzie się aż 146,6 km. To najdłuższa prosta droga na świecie. W dodatku towarzyszy jej wszechobecny upał. W takich warunkach człowiek zapomina, że siedzi za kierownicą. Jego mózg z powodu braku receptorów z zewnątrz zaczyna odlatywać i tylko kangury sporadycznie przebiegające drogę mobilizują do tymczasowej koncentracji.

Przemierzając cywilizowany świat często psioczycie na wieczne objazdy, korki, nieostrożnie wyprzedzających motocyklistów, czy wymuszające pierwszeństwo osobówki. Uwierzcie mi jednak, czasami można zatęsknić za jazdą po drodze, na której dużo się dzieje, bo nie ma nic gorszego jak jazda pośród zupełnej pustki.

Miłej drogi Moi Drodzy ;)

Opowieści niezmyślone

Janusz, lat 55, pochodzi spod Łodzi. Ale jego domem jest cały świat. Jest zawodowym kierowcą od 35 lat. Jeździł już po wszystkich kontynentach z wyjątkiem Antarktydy. Z każdego kraju, w którym przyjdzie mu pracować, spisuje przygody, które potem po powrocie do Polski chętnie opowiada kompanom przy kufelku piwka. Opowiada też i nam.

Janusz

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe