Na motocykl!

  • 19.02.2018, 19:33 (aktualizacja 06.04.2018, 14:48)
  • Jarek Sępek
Na motocykl! Fot. Shutterstock
— Trzeba być stukniętym, by jeździć tutaj motocyklem — nieraz to słyszałem. Fakt, Wyspy Brytyjskie nie są najbezpieczniejsze dla jednośladów, ale mają wiele do zaoferowania, zarówno doświadczonym motocyklistom, jak i tym początkującym. Wystarczy zjechać z bardziej uczęszczanych szlaków, a niezapomniane wrażenia są gwarantowane.

Kiedy tu wylądowałem, wiedziałem, że jedyny środek transportu odpowiedni dla mnie to motocykl. Jest najszybszy i można nim dojechać niemal wszędzie. Jednak dla kogoś, kto jeździł wcześniej w Australii, w tym po najdłuższej prostej drodze świata (146 kilometrów bez żadnego zakrętu, czy nawet lekkiego łuku), przyjazd na Wyspy Brytyjskie może okazać się szokiem. Przede wszystkim ruch jest o wiele większy. Przeraża też mniejsza uwaga kierowców, niestety. Trzeba się przyzwyczaić i zawsze mieć oczy szeroko otwarte. — Jeśli dasz radę jeździć w Londynie, dasz radę wszędzie — tak sobie powtarzałem.

Kolejnym zaskoczeniem jest fakt, że motocykliści mogą używać czerwonych pasów na jezdni (tzw. „bus lanes") na równi z kierowcami autobusów, taksówkarzami i rowerzystami. To radykalnie zwiększa szybkość poruszania się po mieście. Poza tym motocykle, nie dość, że są szybsze i tańsze w utrzymaniu niż samochody, pozwalają łatwo omijać korki, nawet gdy nie ma na jezdni wydzielonych pasów dla wybrańców. Jeżdżenie między stojącymi samochodami nazywa się tu „filteringiem". Oczywiście trzeba uważać. Oprócz aut zajeżdżających drogę, wystających lusterek czy niespodziewanie otwieranych drzwi, można nadziać się na pieszego, który właśnie wpadł na pomysł przekroczenia jezdni z dala od pasów.

Zalecam zatem ostrożność, bo statystyki są zatrważające. Według Ministerstwa Transportu motocykliści są 38 razy bardziej narażeni na śmierć na drodze niż kierowcy samochodów.

Wróćmy jednak do zalet jazdy po dużym mieście. Za motocykl nie płaci się „congestion charge” przy wjeździe do centrum, a to już jak wygrana na loterii. Poza tym o wiele łatwiej znaleźć bezpłatny parking.

 

Czym jeździć?

Oczywiście, wszystko zależy od stylu i preferencji, ja do jazdy po mieście wybrałbym raczej wysoki motocykl, enduro i tym podobne, tak, by było nas dobrze widać i żeby mieć wzrok na równi z kierowcami osobówek, lub nawet wyżej. Nisko osadzone choppery sprawiają, że nos jest bliżej rur wydechowych, przez co wdycha się więcej spalin, ale za to można innych uczestników ruchu straszyć rykiem silnika. Coś za coś. Wszystko dla bezpieczeństwa.

Gdy przyszło wreszcie do mojego zakupu, nawet specjalnie nie szukałem, przejrzałem po prostu jedną z polskich gazet z ogłoszeniami. Zatrzymałem się na niepozornej hondzie o pojemności 660 centymetrów sześciennych. Ten model nie był ani specjalnie ładny, ani szybki, ale za to okazyjnie tani. Pojechałem na miejsce z kopertą gotówki i od razu wiedziałem, że nie chcę wracać metrem. Specjalnie się nie targowałem i już po kilkunastu minutach miałem swój własny motocykl.

Kiedy mamy już pojazd oraz dość ciągłej walki o najlepsze miejsce startowe na światłach, możemy ruszyć poza miasto. Wielka Brytania to niesamowicie widowiskowe wybrzeże, drogi leniwie wijące się w górach oraz rozległe przestrzenie z klimatycznymi wrzosowiskami. By znaleźć dobre trasy motocyklowe, należy bacznie przyglądać się przydrożnym pubom, a szczególnie ich parkingom. Im liczniejsze są tam motocykle, tym większa szansa, że w okolicy znajdzie się coś wartego uwagi.

 

Dokąd?

Z Londynu dobrze wybrać się do Stonehenge. Ja jechałem tam w nocy, powoli sunąłem drogą A303, jakieś 70 mil od miasta, na południowy-zachód. Widok, który pojawił się przed oczami był bezcenny. Objawiła mi się łuna światła padająca na kamienny krąg, a wokół niego ludzie czekający na wschód słońca, mający rozpocząć najdłuższy dzień w roku, przesilenie letnie. Niektórzy liczyli tu na doznania magiczne związane z kultem przyrody. Inni przybyli, by się po prostu dobrze bawić. Ja, by przejechać się motocyklem.

Warto pojechać też do Walii, gdzie przekracza się rzekę Severn imponującym mostem z sześcioma pasami autostrady, co dla małego motocyklisty jest nieco onieśmielające. Kierowcy samochodów płacą za przejazd, a motocykliści nie. To kolejny powód, by postawić na jednoślad (dla samochodów opłaty w 2018 roku mają zostać zniesione – przyp. red.). Ponadto okolice Swansea to nie tylko okazja, by pojeździć trasami nad morzem, ale także zaczerpnąć ze skarbnicy lokalnego folkloru. Niewiele jest już miejsc, takich jak kamping River Side. Choć na mapie zaznaczony jako nadmorski, w rzeczywistości leży przy samej autostradzie M4. Tutaj działa dyskoteka, gdzie błyszczą złote łańcuchy, szeleszczą kreszowe dresy, falują ciasno opięte obfite biusty, a cekiny skrzą się wszystkimi kolorami dyskotekowych świateł.

W motocyklowych podróżach należy też zahaczyć o Irlandię Północną i odcinek A2 zwany Antrim Coast Road. Trasa prowadzi z Larne do słynnego Giant’s Causeway, wijąc się wzdłuż wybrzeża, przez małe wioski, ostre zakręty, strome podjazdy. Jedzie się nad samą wodą, co tworzy wrażenie jakby się na niej unosiło.

Wiele do zaoferowania ma też Szkocja. Szlak North Coast 500 powstał w 2014 roku i prowadzi 516 mil wzdłuż wybrzeża. Po drodze czekają nas spektakularne widoki — góry, morze i zamki oraz (być może) potwór z Loch Ness.

Trzeba tylko uważać. W drodze powrotnej moja honda odmówiła posłuszeństwa. Sunąłem autostradą, silnik wył i pluł olejem. Nic sobie z tego nie robiłem, pędziłem przed siebie. I nagle chrup. Powolne toczenie się w stronę pobocza. Nic nie dało się już zrobić. Motocykl zakończył żywot na awaryjnym pasie autostrady, gdzieś na wysokości Manchesteru. Podróż dokończyłem wynajętym samochodem... Auć.

 

Na koniec

Zatem kupujcie motocykle, cieszcie się drogą, bawcie się dobrze, bądźcie bezpieczni, ale przede wszystkim pamiętajcie, by sprawdzać poziom oleju.

 

Coraz więcej motocyklistów

W Wielkiej Brytanii motocykle stanowią 3,6 procenta wszystkich zarejestrowanych pojazdów, co średnio daje 20,8 motocykla na 1000 pojazdów. Wśród liderów jest hrabstwo Devon, które ma 29,1 motocykla na 1000. Najwyższym procentem motocykli wśród pojazdów może pochwalić się Norfolk (4,45%). W Hampshire jeździ rekordowa liczba sztuk, bo aż 37 905. Natomiast w Londynie najwięcej jednośladów zarejestrowano w Wandsworth, 6739, a Ealing znajduje się na trzecim miejscu z wynikiem 5471.

Jarek Sępek

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe