Przetrwamy Brexit

  • 12.10.2017, 13:02 (aktualizacja 03.12.2018, 15:23)
  • Brexit Standard
Przetrwamy Brexit Fot. Shutterstock City of London
Burmistrz londyńskiej dzielnicy finansowej City Andrew Parmley ocenił, że londyńskie City nie obawia się konsekwencji wyjścia kraju z Unii Europejskiej. "Przetrwaliśmy pożar Londynu, bombardowania, recesję - przetrwamy i Brexit" - żartował. Parmley rozmawiał z polskimi mediami przed wizytą w Polsce w środę. Jak zapowiedział, planuje aktywnie lobbować inne kraje europejskie w celu wypracowania "dobrego" porozumienia między Wielką Brytanią a Unią Europejską, które pozwoli na "zachowanie londyńskiego City jako miejsca, które służy całej Europie".

61-letni Parmley, nauczyciel z ponad 30-letnim doświadczeniem, jest 689. burmistrzem City of London, londyńskiej dzielnicy finansowej. Jego pozycja formalnie nazywana jest tytułem "Lord Mayor", a do głównych zadań należy pełnienie obowiązków reprezentacyjnych w imieniu całego brytyjskiego sektora usług finansowych, nie tylko tego ulokowanego w stolicy. Jego funkcji nie należy jednak mylić z burmistrzem Londynu. W Warszawie Parmley ma rozmawiać o wpływie planowanego wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej na sektor finansowy i współpracę gospodarczą z Polską, m.in. spotykając się z wiceministrami finansów, rozwoju, prezesem Związku Banków Polskich, a także przedstawicielem Narodowego Banku Polskiego i przedsiębiorcami.

"W City nigdy nie mówiliśmy o +twardym+ lub +miękkim+ Brexicie, ale o tym, że chcemy przekonać rządy do wynegocjowania wyjątkowego porozumienia" - tłumaczył. "Chcielibyśmy zachować dostęp do wspólnego rynku Unii Europejskiej, (...) uzyskać zapewnienie, że najlepsi ludzie z całej Europy mogą przyjeżdżać do Londynu ze swoimi najlepszymi pomysłami i na najlepsze miejsca pracy, a także doprowadzić do wynegocjowania okresu przejściowego na końcu negocjacji. Rozumiemy, że artykuł 50 (traktatu lizbońskiego - PAP) tworzy dwuletnie okno możliwości, ale dla wielu branż finansowych do zbyt krótki okres czasu" - wyliczał Parmley. Burmistrz City of London ostrzegł również przed konsekwencjami braku porozumienia pomiędzy Wielką Brytanią a Unią Europejską, odrzucając pogląd brytyjskiej premier Theresy May, że "brak umowy jest lepszy niż zła umowa".

"Mam szczerą nadzieję, że nie znajdziemy się w takiej sytuacji" - powiedział. "Wszyscy jesteśmy teraz w niepewnej sytuacji ze względu na dwuletnią procedurę artykułu 50 (wyjścia z Unii Europejskiej - PAP), ale nie możemy po prostu czekać na polityków w nadziei, że dadzą nam zielone światło (na dalszą działalność). Musimy prowadzić biznes, jakby nic się nie działo" - tłumaczył, żartując, że "Londyn przetrwał wielki pożar, bombardowania, recesję - przetrwamy i Brexit". Jednocześnie zapewnił, że brytyjska branża finansowa będzie zabiegała o swobodne przepisy imigracyjne także po wyjściu kraju ze wspólnoty, zabiegając m.in. o prawa ok. 12 proc. z 450 tys. pracowników City of London, którzy są obywatelami Europejskiego Obszaru Gospodarczego, w tym Polaków. "Byłoby to dla nas źródłem niepokoju, gdyby doszło do ograniczenia imigracji" - przyznał. Parmley przekonywał jednak, że nie obawia się utraty miejsc pracy w związku z planowanym wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, przyznając, że "należy liczyć się z pewnymi stratami, ale nie na dramatyczną skalę". "Przez długi czas brytyjska prasa zapowiadała, że stracimy tysiące miejsc pracy, podając za przykład m.in. firmę ubezpieczeniową Lloyd's. W końcu okazało się, że stworzyli biuro w Brukseli, ale zatrudniają tam tylko 100 osób, z czego ledwie 10 przeniesionych z Londynu" - argumentował, dodając, że inna z największych firm - bank inwestycyjny JP Morgan - zdecydowała się o podwojeniu liczby pracowników w kontynentalnej Europie z 500 do tysiąca, ale nadal zachowa 14 tys. stanowisk w Londynie. "Jeden niezależny raport wykazał nawet, że zamiast tracić miejsca pracy, będziemy rosnąć, nawet do 575 tys. w 2030 roku: głównie za sprawą nowych technologii finansowych, walki z cyberprzestępczością i wydawaniu tzw. zielonych obligacji" - tłumaczył. Jak dodał, "Londyn ma niezbędny ekosystem, sieci transportu, wyszkolonych ludzi, język angielski, system edukacji i efekt klastra: przedstawiciele wszystkich branż są w jednym miejscu i z każdym można robić biznes osobiście, (...) a także dostęp do międzynarodowego finansowania i wiedzy". Parmley przyznał jednocześnie, że dotychczas nie słyszał o zwiększonym zainteresowaniu ani znacznych przenosinach miejsc pracy z Londynu do Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski, choć odnotował zainteresowanie polskich władz przyciąganiem zagranicznych inwestorów. W środę wieczorem, pod koniec swojej wizyty w Polsce, Lord Mayor zapowie także przyznanie drugiego stypendium Mansion House dla polskiego studenta lub studentki, które sfinansuje studia drugiego stopnia w Wielkiej Brytanii. Poprzednia absolwentka tego programu z 2004 roku, Anna Glapa, wzięła wówczas udział w specjalnym programie edukacyjnym brytyjskiego ministerstwa finansów dot. partnerstwa publiczno-prywatnego. Przed przyjazdem do Warszawy Parmley odwiedził czeską Pragę, która jest wymieniana jako jeden z faworytów w wyścigu o przejęcie po Brexicie od Londynu Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego (EBA), a w czwartek poleci do Bukaresztu. Wielka Brytania rozpoczęła proces wyjścia z Unii Europejskiej 29 marca br.; powinien on się zakończyć najpóźniej 29 marca 2019.

Brexit Standard

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe